Kiedy zadajecie domownikom pytanie "co chcecie na obiad", najczęściej pewnie słyszycie odpowiedź "nie wiem". Ale gdy proponujecie mielone, schabowe, albo spaghetti, nie słychać entuzjazmu. Zaczyna się wtedy wymyślanie, co zrobić z rzeczy, które macie w lodówce tak, by powstało coś nowego, pysznego i by nakarmić całą rodzinę. Jeśli macie w domu ziemniaki, kawałek kiełbasy, albo boczku i kilka dodatków, przygotujecie danie, które spodoba się i posmakuje każdemu. Bardzo proste i najecie się do syta.

Ziemniaczane kulki z dodatkami

Sprawdźcie, czy macie 3 duże ziemniaki, kawałek kiełbasy, ser i zioła. Jeśli tak, to w kilka chwil zrobicie obiad, po którym nikt nie będzie głodny. Do tego ziemniaczane kulki pachną tak, że nawet sąsiedzi pozazdroszczą wam tego dania.

Przygotujcie:

  • 3 ziemniaki
  • woda
  • sól i pieprz do smaku
  • garść świeżych ziół
  • 100 g startego sera parmezan
  • 100 g pokrojonej z drobna kostkę kiełbasy, lub chudego boczku
  • 100 g mąki kukurydzianej (jeśli nie macie, możecie ją zastąpić zwykłą mąką)
  • olej do smażenia

Ziemniaki obierzcie, pokrójcie na ćwiartki i ugotujcie do miękkości w osolonej wodzie. Gdy lekko przestygną przełóżcie do miski i ugniećcie tłuczkiem do ziemniaków na jednolitą masę. Dorzućcie kiełbasę albo boczek. Zioła pokrójcie drobno i dosypcie. Wymieszajcie a następnie wsypcie mąkę kukurydzianą i doprawcie solą i pieprzem. Jeszcze raz wszystko dokładnie wymieszajcie, by powstała gładka masa. Ręce zmoczcie olejem i formujcie z przygotowanej masy niewielkie kulki ok. 3 cm średnicy. Na patelnię wlejcie olej i rozgrzejcie. Ułóżcie wszystkie kulki ziemniaczane na rozgrzanej patelni na głębokim oleju. Gdy się zrumienią z 1 strony odwrócić i smażcie, do zrumienienia całości. Skórka powinna być twarda i chrupiąca. Podawajcie gorące z ulubionym dipem i sałatką.

Z czym podawać kotlety ziemniaczane?

Gorące, usmażone kotlety ziemniaczane świetnie smakują z wszelkiego rodzaju surówkami, które uzupełnią smak ziemniaków. Proponujemy wyrazistą surówkę z pora, albo kapusty kiszonej.