Airfryer Tefal Easy Fry Infrared to urządzenie, które tworzy zupełnie nowe podejście do gotowania. Mamy tu frytkownicę beztłuszczową, ale z technologią podczerwieni i grzania góra-dół, które dają naprawdę imponujące efekty. Korzystam z niego już miesiąc i mogę powiedzieć zupełnie szczerze – używam go codziennie. Czasem nawet kilka razy dziennie. W pewnym momencie złapałam się na tym, że planuję posiłki pod niego, a nie odwrotnie. I że trudno mi sobie wyobrazić powrót do starego rytmu gotowania. Dlaczego? 

Małgorzata Górecka

Nowy widok na gotowanie

To, co odróżnia Airfryer Tefal Easy Fry Infrare od innych, czuć od pierwszego użycia. Większość urządzeń działa wyłącznie na gorącym powietrzu. Tutaj pojawia się coś więcej – światło podczerwone. W pełni bezpieczne, a przy tym zaskakująco skuteczne. Mamy tu technologię, która łączy ciepło podczerwieni oraz podwójną grzałkę (góra-dół) dla równomiernego gotowania. W praktyce urządzenie nagrzewa się błyskawicznie. Piecze szybko, a przygotowane posiłki są idealne: chrupiące na zewnątrz, soczyste w środku. To nie jest przypadek – to efekt połączenia technologii podczerwieni i dolnego grzania, które zapewniają równomierne pieczenie. Bez surowych miejsc, bez przesuszenia, a przy tym przy realnym oszczędzaniu energii.
Dla mnie to ogromna zmiana. Wrzucam do środka pałeczki z kurczaka albo indyka i… po 25 minutach są idealne. Moim ulubionym daniem (bo szybkim, smacznym i zjadanym przez wszystkich domowników) jest pierś z kurczaka w marynacie, która przygotowuję 25 minut i jest bezbłędna: doskonała w smaku, idealna w duecie z ziemniaczkami, ale świetnie się też sprawdza jako mięso do sałatki czy do tortilli. Soczysta, dopieczona, z delikatnie chrupiącą skórką. Mam też swoją ulubioną funkcję – Crispy Finish. To ten moment na końcu, kiedy wszystko lekko się rumieni, nabiera koloru i charakteru. Ten jeden klik, który zamienia „gotowe” w „doskonałe”. Mój absolutny faworyt? Kurczak w miodzie i zapiekane szparagi. Proste, ale za każdym razem zachwycające.

Małgorzata Górecka


Bo w kuchni liczy się czas

Kocham gotować. Naprawdę uwielbiam moment wyrastania ciasta drożdżowego, mieszania składników, zapachu unoszącego się w kuchni. To mnie uspokaja, wycisza, daje poczucie kontroli. W weekendy celebruję swoją kulinarną pasję. Daję sobie czas. Pozwalam sobie na kuchenne przyjemności.
Ale w tygodniu rzeczywistość wygląda inaczej. Jest szybko, intensywnie, wielozadaniowo. Jest praca, są spotkania, jest i dziecko, które chce się bawić, rozwijać, ale też dobrze i ładnie zjeść. I wtedy zaczyna się mała logistyka dnia codziennego. W takich momentach airfryer staje się moim największym wsparciem. Nasze rodzinne hity? Jest ich wiele.
Kotlety mielone i pieczona ryba. Te pierwsze w klasycznej wersji są smażone na patelni. Ani to zdrowe, ani szybkie, ani proste (domycie kuchenki po takim smażeniu... koszmar!) A ryba? W piekarniku to trochę trwa. Zupełnie inaczej jest w air fryerze. Prościej, bez dużej ilości olwju czy oliwy (serio wystarczy kilka kropli). Smak jest perfekcyjny.  

Małgorzata Górecka

Kolejny klasyk to tosty. Na słodko, w wytrwanej wersji, klasyczne kanapki z serem i szynką albo bardziej kreatywne wersje – wszystko zależy od nastroju. I co ważne – tutaj również wychodzą perfekcyjnie. Mój tip - jeśli masz czerstwy chleb, albo bułki, które poleżały w chlebaku dobę, to wrzuć je na chwilę do Tefal Easy Fry Infrare. Wystarczą 2 minuty i tryb przygotowania tostów. Pieczywo jest ciepłe, chrupiące, jak z piekarni.
Pizza w 7 minut? Tak, to możliwe. I co więcej – to naprawdę dobra pizza. To rozwiązanie, z którego korzystam kilka razy w tygodniu, bo pizza to u nas małe święto codzienności. 
Warzywa? Zawsze. Grillowane, pieczone, kolorowe. Przez cały rok. Bo zdrowe jedzenie to podstawa. A jeśli ktoś ma w domu przedszkolaka, ten wie, że warzywa muszą być nie tylko smaczne, ale też… sprytnie podane. U mnie często pojawiają się w formie wytrawnych babeczek, małych przekąsek szaszłyków, brillowanych słupków albo kolorowych sałatek.

Małgorzata Górecka


Największa różnica? Czas

Frytki zamiast 20 minut robią się w 7–10.
Mięso – 25 minut zamiast godziny.
Kotleciki – 15 minut, bez smażenia w tłuszczu i bez sprzątania kuchni po wszystkim.
I jeszcze chleb. Tak, zdarza mi się robić domowe pieczywo. Proste, szybkie. A jeśli urządzenie przygotowuje je w 20 minut, to naprawdę nie widzę powodu, żeby rano wychodzić do piekarni. Zwłaszcza gdy dzień zaczyna się o szóstej rano.
Technologia podczerwieni osiąga temperaturę nawet dwa razy szybciej niż klasyczna frytkownica beztłuszczowa – i to naprawdę czuć w codziennym użytkowaniu.

Małgorzata Górecka


8 programów

To urządzenie daje dużą swobodę. Można w nim zrobić właściwie wszystko:

  1.  smażyć beztłuszczowo – frytki, mięsa, ryby
  2.  grillować – idealne na szparagi, warzywa, szaszłyki
  3.  piec – mięsa, ale też ciasta (serniki, mini bezy, desery)
  4.  robić tosty – od klasycznych kanapek po bardziej kreatywne wersje
  5.  podgrzewać – bez efektu wysuszenia
  6.  suszyć – owoce, warzywa, bezy
  7.  korzystać z funkcji chrupiącego wykończenia
  8.  utrzymywać ciepło

Nie mamy w domu mikrofalówki, ale tutaj funkcja podgrzewania naprawdę robi różnicę – jedzenie pozostaje miękkie, nie wysycha. To trochę jak mieć kilka urządzeń w jednym – tylko bez chaosu na blacie.

Małgorzata Górecka

Okienko, które uspokaja

Jest coś niezwykle kojącego w patrzeniu na piekące się ciasto. Szczególnie jeśli to coś drożdżowego – rośnie powoli, oddycha ciepłem, zmienia się niemal na naszych oczach, nabiera koloru, struktury, charakteru. To proces, który ma w sobie coś z rytuału – cichy, powtarzalny, uspokajający. Okienko w airfryerze pozwala to wszystko obserwować. Nie traktuję go jak narzędzia kontroli. Raczej jak zaproszenie do bycia bliżej tego, co dzieje się w środku. Do zatrzymania się na chwilę, nawet jeśli dzień pędzi. Jest w tym coś bardzo prostego, ale jednocześnie potrzebnego – możliwość spojrzenia, jak nasze danie się zmienia, jak powoli staje się gotowe. Bez otwierania, bez przerywania procesu. I oczywiście – jest też ten bardziej praktyczny wymiar. Mogę zerknąć w każdej chwili, sprawdzić, na jakim etapie jest pieczenie, czy wszystko rumieni się tak, jak powinno, czy nie potrzeba jeszcze minuty albo dwóch. Bez ryzyka, że coś się przypali, przesuszy czy straci swoją idealną formę. To drobny detal, ale w codziennym gotowaniu robi różnicę. Daje spokój, poczucie kontroli i – co może najważniejsze – odrobinę przyjemności w środku zwykłego dnia.

Małgorzata Górecka


Pojemność i design

Siedem litrów brzmi jak liczba, ale w praktyce okazuje się bardzo konkretną obietnicą wygody. To przestrzeń, która realnie zmienia sposób gotowania – pozwala przygotować większe porcje za jednym razem, bez dzielenia, kombinowania i dokładania kolejnych tur. W moim teście oznaczało to jedno: gotuję raz i mam spokój. Obiad dla całej rodziny, kolacja na później, coś „na jutro” – wszystko mieści się w jednym cyklu. Bez problemu przygotowałam w nim całego kurczaka o wadze około 1,5 kg, który wyszedł równomiernie upieczony – soczysty w środku, złocisty na zewnątrz. Podobnie z frytkami – duża porcja, która nie wymagała pilnowania ani mieszania co chwilę. To wygoda, którą naprawdę się docenia w codziennym biegu.

Zakres temperatur od 70 do 230°C daje dużą elastyczność – od delikatnego podgrzewania i suszenia, po intensywne pieczenie i chrupiące wykończenie. W praktyce oznacza to, że jedno urządzenie spokojnie zastępuje kilka innych. Do tego funkcja automatycznego wyłączania, która daje poczucie bezpieczeństwa – szczególnie wtedy, gdy w kuchni dzieje się wiele rzeczy naraz. A potem przychodzi moment, który w kuchni bywa równie ważny jak samo gotowanie – sprzątanie. I tutaj również jest dobrze. Kosz myje się szybko, bez wysiłku, a jeśli nie masz czasu albo ochoty – spokojnie możesz włożyć go do zmywarki. To drobna rzecz, ale w codzienności robi ogromną różnicę.

Design? Prosty, ciemny, elegancki. Taki, który nie próbuje być gwiazdą kuchni, ale dobrze wpisuje się w jej rytm. Nie dominuje przestrzeni, nie przytłacza, a jednocześnie wygląda nowocześnie i schludnie. To sprzęt, który może stać na blacie i po prostu… pasować. Po miesiącu testów mam poczucie, że to urządzenie zostało stworzone z myślą o bardzo konkretnych potrzebach. O rodzinach, które gotują dużo i chcą robić to sprawnie. O osobach, które szukają zdrowszych rozwiązań, ale nie chcą rezygnować ze smaku i przyjemności jedzenia. O tych, którzy lubią chrupiące rzeczy – frytki, kurczaka, pieczone warzywa – ale bez nadmiaru tłuszczu.

To także propozycja dla zabieganych – tych, którzy nie mają czasu, ale nie chcą iść na kompromisy. Dla osób, które cenią prostotę obsługi i wygodę, ale też porządek po gotowaniu. Bo tutaj wszystko dzieje się w jednym miejscu, bez tłuszczu rozpryskującego się po kuchni i bez konieczności długiego sprzątania. I może właśnie dlatego tak dobrze wpisał się w moją codzienność – bo nie wymaga zmiany nawyków. Raczej je ułatwia.

Małgorzata Górecka


Przepisy z mojego testu

Co udało mi się przygotować podczas testu TEFAL? Zaskakująco dużo – i to takich rzeczy, które nie były jednorazowym eksperymentem, tylko szybko stały się częścią naszej codzienności. To kuchnia, która dzieje się między jednym obowiązkiem a drugim, ale wciąż smakuje jak coś więcej niż szybki posiłek. To moi ulubieńcy z ostatnich tygodni.

Małgorzata Górecka

  • Frytki z marchewki, batata i pietruszki – lekko słodkie, delikatnie chrupiące, podawane obowiązkowo z kremową burratą. Rozpływająca się w środku, chłodna i aksamitna, tworzy z nimi idealny kontrast. To jedno z tych dań, które wyglądają pięknie, a smakują jeszcze lepiej.
  • Szparagi w wielu odsłonach, bo to zdecydowanie mój sezonowy faworyt. Z boczkiem – bardziej wytrawne, intensywne. Z łososiem – lekkie, eleganckie. Z jajkiem – proste, klasyczne, zawsze dobre. Airfryer daje im tę idealną strukturę: miękkie wnętrze i lekko przypieczone końcówki.
  • Kurczak w miodzie z frytkami – danie, które robi się właściwie samo, a zawsze daje efekt „wow”. Mięso jest soczyste, delikatne, a z zewnątrz lekko karmelizowane. Do tego złociste frytki i mamy gotowy obiad, który smakuje jak z dobrej restauracji, tylko bez wychodzenia z domu.

Małgorzata Górecka

  • Chleb rwany z ziołami i masłem – jeden z tych przepisów, które wypełniają kuchnię zapachem. Jeszcze ciepły, miękki w środku, z chrupiącą skórką. Idealny do odrywania kawałek po kawałku, najlepiej w towarzystwie.
  • Mini serniczki z pistacjami – małe, delikatne, kremowe. Pistacje dodają im charakteru i sprawiają, że nawet zwykły deser nagle nabiera bardziej wyjątkowego wymiaru.
  • Bułeczki drożdżowe z dżemem i budyniem – miękkie, puszyste, trochę nostalgiczne. Takie, które smakują jak dzieciństwo, tylko przygotowane szybciej, bez długiego czekania.

Małgorzata Górecka

  • Faszerowane papryczki z kaszą pęczak i warzywami – kolorowe, sycące i bardzo wdzięczne. Świetnie sprawdzają się zarówno na obiad, jak i na kolację, kiedy chce się zjeść coś ciepłego, ale lekkiego.
  • Nuggetsy w klasycznej wersji z frytkami – chrupiące, złociste, a jednocześnie przygotowane bez nadmiaru tłuszczu. To jedno z tych dań, które zawsze znikają jako pierwsze.
  • Pizza – szybka, prosta, idealna na dni, kiedy wszystko dzieje się za szybko. Siedem minut i gotowe. I co ważne – naprawdę dobra.
  • Ślimaczki z ciasta francuskiego z szynką, serem i passatą – małe, poręczne, idealne na przekąskę, spotkanie albo kolację bez planu.
  • Mini deserki – owoce pod kruszonką, lekko zapieczone, ciepłe, pachnące. Takie, które zamykają dzień w najlepszy możliwy sposób.

Małgorzata Górecka

To, co łączy wszystkie te dania, to prostota i powtarzalność efektu. Nie muszę sprawdzać co chwilę, obracać, pilnować. Wkładam, ustawiam i po chwili mam coś, co naprawdę smakuje.
I chyba właśnie to jest w tym wszystkim najważniejsze – że gotowanie znowu staje się przyjemnością, nawet wtedy, kiedy czasu jest naprawdę niewiele.

 

 

Materiał promocyjny marki Tefal