Anna Daniluk: Zauważa się rosnącą świadomość dotycząca choroby Hashimoto wśród społeczeństwa. Jak najprościej opisałaby pani, czym się ona charakteryzuje?

Katarzyna Dziurska: Choroba Hashimoto to choroba autoagresji, powstająca na skutek zaburzenia układu immunologicznego (odpornościowego), w który powoduje, że organizm zwraca się przeciwko sobie. Z niewiadomych przyczyn, układ immunologiczny rozpoznaje białka tarczycowe, jako wrogie i niszczy je, upośledzając pracę tarczycy. Do najczęstszych objawów Hashimoto należą: zmęczenie, senność, zaburzenia miesiączkowania, nietolerancja zimna, pogorszenie pamięci, wzrost masy ciała, pogorszenie nastroju, wypadanie włosów, łamliwość paznokci, suchość skóry, bóle głowy, stany lękowe, depresja, obrzęki ciała, zmiany w układzie pokarmowym, w tym zaparcia, bóle mięśniowe i stawowe, obniżone libido.

Obecnie choroba Hashimoto jest na językach. W jaki sposób powinniśmy o niej rozmawiać i w jaki sposób edukować o tym schorzeniu?

Tylko szczere i otwarte rozmowy przynoszą ulgę. Nie bójmy się mówić o tym, co nas boli i denerwuje. Nie bójmy się prosić o pomoc, im częściej i szczerzej będziemy o tym mówić, tym będzie nam łatwiej z żyć z tą chorobą, a naszą wiedzą i odwagą możemy pomóc innym. Łapmy za literaturę, prasę medyczną i portale internetowe poświęcone zdrowiu, ale miejmy świadomość, że nie zawsze to, co jest napisane w sieci zawiera prawdziwe informacje lub może dotyczyć właśnie nas. Badajmy się, rozmawiajmy ze swoimi lekarzami i innymi osobami, zmagającymi się z Hashimoto.

Z książki dowiadujemy się, że poza chorobą Hashimoto, cierpi pani na SIBO. Czym jest dla pani ta choroba?

Jest jeszcze większym wyzwaniem niż choroba Hashimoto. Objawy SIBO, kumulują się w przede wszystkim w okolicach brzucha (wzdęcia, gazy, bóle brzucha, problemy z wypróżnianiem), co sprawia ogromny dyskomfort w życiu codziennym a także zawodowym. Musiałam poświęcić sporo czasu, aby nauczyć swoją głowę, że te objawy będą się nawracały, że muszę bardzo uważać na to, co jem i piję. Ale mimo to jestem dobrej myśli. Cały czas idę do przodu i nie zamierzam odpuścić.

Z jakimi wyzwaniami żywieniowymi spotyka się pani, na co dzień? Jak zmienił się pani sposób odżywiania?

Jestem przyzwyczajona do trzymania planu diety, tak samo jak i do przygotowywania sobie posiłków. Jeśli chodzi o ilość posiłków nic się nie zmieniło, jem trzy razy dziennie. Nie mogę niestety spożywać surowych warzyw i owoców. Wszystkie dozwolone produkty przez dietę low food map, muszę parzyć lub gotować na wodzie z oliwą z oliwek na tzw. „paćkę”. Niedozwolone jest także spożywanie cukrów, produktów szybko fermentujących i żywności mocno przetworzonej. To także nie stanowi dla mnie problemu, bo w swojej codziennie diecie, przed chorobą, pozwalałam sobie na te produkty tylko raz w tygodniu.

Czy spotkała się pani z jakimiś stereotypami albo mitami (w tym żywieniowymi) dotyczącymi Hashimoto?

Nie, nie spotkałam się z mitami ani stereotypami. Jest jednak kilka ważnych zasadach żywieniowych. Dieta osób chorych na Hashimoto powinna być zgodna z ogólnymi zasadami prawidłowego żywienia i rozkładu makroskładników. Posiłki tworzone są na bazie pełnowartościowych źródeł białka, węglowodanów i tłuszczy. Należy zwrócić szczególną uwagę na dostarczanie odpowiedniej ilości jodu, selenu, żelaza, cynku, witaminy D, antyoksydantów oraz wielonasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Warto ograniczyć w diecie soję i jej przetwory, substancje wolotwórcze oraz starać się eliminować żywność mocno przetworzoną i bogatą w cukry. Powinno się zadbać o odpowiedni podaż błonnika pokarmowego.

 

Ma pani jakieś kulinarne grzeszki, za którymi tęskni a są teraz niemożliwe do spełnienia?

Na szczęście proces leczenia podzielony jest na kilka etapów, etap trzymania ścisłej diety i etap antybiotyku z nakazanymi odstępstwami od tej diety. Dlatego też nie tęsknię za bardzo, bo wiem, kiedy mogę sobie, na co pozwolić. Kiedy już mogę, wybieram się na dobrego burgera albo sushi.

Zobacz także: Jak jeść więcej naturalnych probiotyków? Twoje jelita ci za to podziękują

Co najchętniej gotuje pani dla swoich bliskich?

Przyznam się szczerze, nie mam okazji gotować dla bliskich, bo mój narzeczony Emilian korzysta, na co dzień za cateringu. Jeśli jednak możemy sobie pozwolić na odstępstwo od diety, wychodzimy do knajpy.

Jaki jest pani ulubiony przysmak, który poznała pani przez swoje ograniczenia żywieniowe?

Gotowane na wodzie i oliwie z oliwek, mango z pomarańczą, zmiksowane z ugotowanym ryżem, kozim jogurtem, cynamonem i imbirem.

W książce „Moje życie z Hashimota i SIBO” dzieli się pani osobistą historią zmagań z problemami zdrowotnymi. Co chce pani w niej przekazać?

Jest to swojego rodzaju apel, żebyśmy pamiętali, że zdrowie mamy jedno i nikt za nas o nie się nie zatroszczy! Zależało mi na prostym i zrozumiałym przekazie i aby każdy mógł znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Napisałam tą książkę, aby pomóc innym rozszyfrować tę podstępną chorobę i nauczyć się z nią żyć.

Co sprawiło, że zechciała się pani podzielić przemyśleniami na osobiste tematy?

Książka powstała za długą namową mojego narzeczonego Emiliana, który był i jest cały czas ze mną w procesie leczenia i wie ile musiałam i nadal muszę włożyć siły i pracy, aby czuć się lepiej. Jestem przekonana, że ten projekt pomoże wielu osobom, tak samo jak mi pomógł.

Do czego chciałaby pani nakłonić czytelnika swojej książki?

Do zadbania o swoje zdrowie i swoich bliskich, chciałabym zachęcić do regularnych badań i do tego abyśmy nie bagatelizowali pojawiających się objawów. Zdrowie mamy tylko jedno!