Każdy z nas był kiedyś na pikniku. W lecie nogi same się rwą, żeby wybrać się na spacer na łąkę lub nad rzekę, rozłożyć na ziemi koc i zjeść coś dobrego. Warto mieć wtedy przy sobie dobry kosz piknikowy.

Kosz piknikowy - z wyposażeniem czy bez?

Najprostsze kosze piknikowe są zrobione z wikliny. Ich plusem jest to, że zwykle możemy wybierać z kilku różnych rozmiarów. Wybierzmy taki, który będzie dopasowany do ilości osób na pikniku. Sprawdzajmy materiał, z którego wykonany jest koszyk. W wielu przypadkach będzie to polska wiklina. Kosze często wyplatane są ręcznie, zgodnie z tradycyjnymi technikami. Warto dobrze obejrzeć go przed zakupem, by mieć pewność, że żadna z wiklinowych części nie zaczęła się rozplatać. Taki kosz posłuży nam przez lata.

Podobnie zresztą jak kosz lub plecak z wyposażeniem. W skład takiego zestawu wchodzi zwykle kilka talerzy i kubków (lub kieliszków), sztućce, nierzadko też mały piknikowy koc. Kosze są tak zaprojektowane, by bez problemu zmieściło się w nich także sporo jedzenia i kilka napojów. 

Jeśli wolimy zabrać ze sobą jednorazowe talerzyki i kubeczki, może warto rozważyć zakup torby termicznej. Wtedy umieścimy w niej tylko jedzenie, które dzięki właściwościom torby nie zepsuje się nawet podczas upalnego dnia. Taką torbę łatwo też później przechowywać, gdyż zazwyczaj jest składana. Pamiętajmy, by nawet do typowego kosza piknikowego włożyć kilka wkładów chłodzących, które zagwarantują świeżość naszego jedzenia.

Niepraktyczny gadżet?

Wbrew pozorom kosz piknikowy wcale nie jest zbędnym gadżetem. W zimie, czyli okresie raczej nie nastrajającym do piknikowania, możemy przechowywać w nim różne przedmioty, a nawet zrobić z niego efektowną dekorację - wystarczy nasypać do kosza jabłek i postawić na kuchennym parapecie. Wyposażenia kosza, np. talerzy i sztućców, możemy używać też w domu, żeby nie kurzyło się, czekając na kolejny piknik.