Kuchnia Andory - tradycyjne posiłki pasterskie z mięsem w roli głównej

Dawniej Andorczycy żyli głównie z pasterstwa. Pozostałościami po tamtych czasach są m.in. bordy, czyli większe lub mniejsze domy zbudowane z kamienia. Te w wysokich górach służą często turystom jako darmowe schroniska. W niższych partiach bordy zamieniono na restauracje o stylowych wnętrzach. Tylko menu zachowało się typowo pasterskie, z przewagą mięsa cielęcego, jagnięcego i wołowiny. Nie warto zbyt długo się zastanawiać, czy zamówić costelles a la losa (żeberka jagnięce smażone z czosnkiem na kamiennej płycie), czy cua de bou estofada (gulasz wołowy duszony w ciemnym piwie). Jedno i drugie smakuje wybornie! Zimą między kolejnymi zjazdami trasami narciarskimi w Vallnord lub Grandvalira – najważniejszych ośrodkach narciarskich w Andorze – warto zamówić escadolles – zupę warzywną gotowaną na wieprzowinie i cielęcinie, która rozgrzeje, nasyci i doda energii na kolejne godziny szusowania po Pirenejach. Smakując to narodowe danie Andorczyków, trzeba wiedzieć, że 17 stycznia, w dniu św. Antoniego, ma ono swoje święto. Wtedy gotuje się duże ilości zupy, która króluje na wszystkich stołach.

Andora - tradycyjna prostota w kuchnia

Pasterskie smaki to nie tylko mięso. Ci, dla których nie jest ono podstawą kuchni, na pewno rozsmakują się w formatge de tupí. Robi się go z koziego mleka, które z dodatkiem czosnku i koniaku poddaje fermentacji w ceramicznym garnku. W Andorze można też zjeść potrawy z czasów, gdy nie żyło się tam tak dostatnio jak dziś. Najbardziej znany jest trinxat – pokrojone w plastry gotowane ziemniaki usmażone z czosnkiem i boczkiem. Warta polecenia jest także escalivada, co po katalońsku znaczy „gotowanie w popiele”. W praktyce oznacza to pachnące dymem grillowane warzywa (papryka, bakłażan, cukinia, cebula, a czasami również ziemniaki), w cienkich plasterkach i polane oliwą z czosnkiem. Oczywiście najlepszym miejscem na skosztowanie takiej kuchni jest dom rodowitych Andorczyków, ale typowe miejscowe przysmaki serwują również liczne restauracje.

Andora - co warto zobaczyć

Andorczycy od zawsze żyli w harmonii z naturą. Gdy pasterstwo stało się mało dochodowe, naturę potraktowano jako dobro, na którym oparto obecną turystyczną potęgę kraju. Wytyczono trasy narciarskie, rowerowe i konne, ścieżki górskie, tory saneczkowe i pola golfowe. Wiele terenów zachowano jednak w stanie dzikim, dbając o charakterystyczną dla Pirenejów faunę i fl orę. To z górskich lasów, z których największy jest La Rabassa w Sant Julià de Lòria, pochodzą grzyby urozmaicające smak wielu dań. Najpopularniejsze jest truites de carreroles, omlet z grzybami, który najlepiej smakuje oczywiście jesienią, gdy grzyby są świeże i mają najwięcej aromatu. Wiosną natomiast na stołach króluje pstrąg (trucha). Czy będzie gotowany, czy pieczony na ruszcie, kucharz z pewnością doprawi go czosnkiem albo cytryną i poda z pomidorami lub migdałami. Ryby i owoce morza są w Andorze bardzo popularne – wszak od Morza Śródziemnego dzieli ją zaledwie ok. 200 km.

Kuchnia Andory wywodzi się z Francji

Kulinarną fantazję Andorczycy przejęli od Francuzów. Wielowiekowe kontakty (prezydent Francji jest współksięciem Andory i ją reprezentuje) nie przeszły bez echa. W andorskich restauracjach gotują francuscy kucharze, którzy wprowadzili do tutejszego menu kaczki, gęsi, kuropatwy, króliki oraz ślimaki z rusztu. Zasługą Francuzów są również aksamitne sosy z truskawek lub malin i oczywiście wina. Andorczycy adaptują jednak potrawy sąsiadów i np. ślimaki podają na różne sposoby – najpopularniejsze są z rusztu, cargols a la llauna.

Katalońskie słodkości królują na stołach w Andorze

Andora odłączyła się od Hiszpanii trochę przez przypadek, gdy Karol Wielki nadał mieszkańcom prawa miejskie. Przez wieki tworzyła się tu własna kultura, ale zachowano język i niektóre zwyczaje charakterystyczne dla Katalończyków, w tym m.in. umiłowanie słodkości. Tak jak sąsiedzi Andorczycy zajadają się crema catalana, czyli puddingiem o smaku cynamonu i palonego karmelu, oraz mel y mató – twarożkiem z miodem. Jednak przyrządzają ten deser po swojemu, dodając do niego suszone owoce. Warto spróbować też coca massegada, czyli ciastka nasączonego koniakiem, podanego z grzanym winem ze skórką z cytryny, jabłek, cynamonu i rodzynek. Wystarczy wyobrazić sobie ten smak...