Nie wyobrażacie sobie szczawiowej bez jajka? Bardzo słusznie! Okazuje się, że ten niepozorny dodatek ma wielkie znaczenie nie tylko dla smaku dania, ale przede wszystkim dla naszego organizmu. Zobaczcie, dlaczego to takie ważne, a już nigdy nie nalejecie sobie miseczki szczawiówki, bez dodania choćby jednej połówki gotowanego jaja.

Po co jajko w zupie szczawiowej?

Zastanawiacie się, czy zupa szczawiowa musi być z jajkiem? Okazuje się, że tak i wcale nie chodzi tu wyłącznie o walory smakowe dania. Okazuje się, że ten duet ma znacznie ważniejsze zadanie, gdyż w popularnych kiszonych liściach znajduje się dużo szkodliwych szczawianów, które ograniczają wchłanianie wapnia i magnezu, przez co mogą podrażniać żołądek i prowadzić do powstawania kamieni nerkowych.

Nie musimy się jednak obawiać takiego scenariusza, jeśli jemy szczawiową z jajkiem. Okazuje się bowiem, że dzięki dużej zawartości wapnia, jajko neutralizuje szkodliwe działanie szczawianów. Taki niepozorny dodatek okazuje się więc mieć ogromne znaczenie dla naszego zdrowia. Co więcej, w taki sam sposób działa też każdy inny nabiał, dlatego nie należy żałować śmietany lub jogurtu do porządnego zabielenia zupy szczawiowej.

Polecamy też szczegółowy przepis na zupę szczawiową z jajkiem.

Co zrobić, żeby zupa szczawiowa była bardziej kwaśna?

Ugotowaliście już swoją zupę i przyszykowaliście do niej jajka na twardo, ale po spróbowaniu danie okazało się mdłe? Często taki scenariusz jest winą mało wyrazistych listków. Choć domowy szczaw w słoiku zwykle zachwyca kwaskowatą nutą, to ten kupiony w sklepie nie zawsze już ma taką moc. Nie ma co się jednak martwić, bo nawet nijaką zupę można jeszcze uratować i to całkiem łatwo. Wystarczy dodać odrobinę octu, który doskonale zakwasi całość, podbijając naturalną cierpkość kiszonych liści.