Małgorzata Górecka: Co było dla Pana inspiracją do stworzenia trzeciej części książki "Oddasz Fartucha"?
Tomasz Strzelczyk:
Można powiedzieć, że powstała trylogia. Co mnie zainspirowało? To wszystko jest związane z moimi social mediami — z YouTubem i udziałem w programie "MasterChef". Gdy zacząłem nagrywać filmy na YouTube, to od razu zauważyłem, że Polacy tęsknili za prawdziwą polską kuchnią, w delikatnie podkręconym wydaniu. Tęsknimy za daniami, które robi się łatwo, szybko i niedrogo. Kiedy Wydawnictwo Znak napisało do mnie z propozycją książki po raz pierwszy, to byłem zdziwiony. Ja bardzo ostrożnie do tego podszedłem. Na początku lekko obawiałem się odbioru takiej książki, bo przecież mało kto czyta papierowe wydania. Wszyscy wybierają Internet. Ale zaryzykowałem. Stworzyliśmy pierwszą książkę i to był strzał w 10. Książka okazała się bestsellerem. 
Pierwszej części "Oddasz Fartucha" brakowało sporo elementów. Wtedy też powstała druga książka. I była ona trochę uzupełnieniem pierwszej. I co najciekawsze, też okazała się sukcesem. Ja za to dalej dostawałem wiele wiadomości, że brakuje jeszcze czegoś szybkiego, prawdziwego. I tak powstała trzecia książka, która już teraz bije rekordy i możliwe, że pobije sprzedaż tej pierwszej i drugiej. 

M.G.: Jak wspomina Pan swój udział w programie MasterChef? I w jaki sposób ta przygoda wpłynęła na Pana dalszą kulinarną karierę?
T.S.: To było zarówno trudne, jak i pozytywne doświadczenie. Przede wszystkim było to coś całkowicie nowego w moim życiu. Ten świat był dla mnie inny, trudny, wymagający dyscypliny i samozaparcia oraz medialności przy wykrzesania umiejętności gotowania. To było trudne, ale otworzyło mi furtkę do nowego zawodowego życia. A tytuł książęk oczywiście nawiązuje do słów Michel Moran, który mi akurat w Stanach Zjednoczonych, podczas konkurencji eliminacyjnej powiedział: "Tomasz, ty dziś oddasz fartucha". 

M.G.: "Oddasz Fartucha 3" to książka dla kogo?
T.S.:
Dla osób, które lubią gotować, umieją to robić, ale i stawiają pierwsze kroki, czy nawet eksperymentują w kuchni. W książce znajdziemy wiele różnych przepisów. Od tych bardzo łatwych, gdzie taki przysłowiowy nowicjusz jest w stanie sobie świetnie poradzić, po przepisy dla profesjonalistów, którzy szukają inspiracji. 

M.G.: Jakie przepisy tam znajdziemy? Które lubi Pan najbardziej?
T.S.: Ja bardzo lubię grilować. Dlatego też wyselekcjonowałem kilka przepisów typowych dań z grilla. Ale są też dania obiadowe, są słodkości, są też potrawy wegetariańskie. Każdy z pewnością coś dla siebie znajdzie.   

M.G.: Gdyby miał Pan wymienić 3 najważniejsze zasady, którym Pan hołduje w kuchni, to co to by było?
T.S.: Po pierwsze — nie należy się podawać. Jeśli coś zaczynamy, to musimy to skończyć. Bez tego nie zrobimy kroku dalej. A kolejna zasada polega na zrozumieniu potrzeb naszej rodziny. I najważniejsze — gotujmy z sercem. To czuć na talerzu. Gotować każdy może. Tylko trzeba chcieć.

M.G.: Gotować każdy może, ale wiele osób boi się efektu. Że nie wyjdzie, że pomylą gramatury. Jest pan zwolennikiem zasady, według której trzeba ściśle trzymać się konkretnych gramatur i przepisu?
T.S.: Przepisami należy się inspirować, a nie kopiować. Inaczej jest oczywiście w przypadku pieczenia ciast. Tam, ta gramatura i dokładność jest ważna. Ale w przypadku innych dań warto eksperymentować. 

M.G.: Czego nie może zabraknąć w Pana kuchni?
T.S.: U mnie to moździerz i czarny pieprz. Do tego dużo zielonych ziół i świeże produkty. 

M.G.: Co by Pan poradził osobie, która zaczyna swoją kuchenna przygodę kulinarną lub chce wziąć udział w kulinarnym konkursie? 
T.S.:
Zawsze warto mieć cel i iść w tym kierunku. Idąc do programu MasterChef lub do innego programu kulinarnego warto kierować się chęcią dobrej zabawy, a nie nastawieniem, że chcemy wygrać. Ja wprawdzie nie wygrałem programu MasterChef, ale wygrałem siebie. Ważne, żeby kochać to, co się robi. Róbmy to co kochamy, a sukces przyjdzie sam.

M.G.: Czy będzie część 4 książki "Oddasz Fartucha"?
T.S.:
Na pewno nie będzie kontynuacji tej serii. "Oddasz Fartucha" jest serią zamkniętą. Jest trylogią i na tym koniec. Co do czwartej książki... Możliwe, że będzie, ale to będzie coś innego. W głowie mam już zamysł, ale teraz chcę trochę odpocząć po tych trzech pracowitych latach.