W domu mówiło się o nich z takim szacunkiem, jakby były daniem od święta, choć powstawały z tego, co akurat leżało w spiżarni chwilę po wykopkach. Tata do dziś powtarza, że kotlety kartoflane prababci miały lepszy smak niż schabowe. Były miękkie, pachniały podsmażoną cebulą i koperkiem, a ich złota panierka przyjemnie chrupała przy każdym kęsie.

Kotlety kartoflane po wykopkach

Po jesiennych pracach liczył się obiad, który porządnie nasyci, ale nie wymaga kosztownych dodatków. Prababcia gotowała kartofle, dokładnie je odparowywała i przeciskała, gdy były jeszcze ciepłe. To właśnie ten etap decydował o masie. Nie mogła być wodnista, bo wtedy kotlety podczas smażenia pękały i chłonęły za dużo tłuszczu.

Do ziemniaków trafiała cebula smażona powoli na maśle. Najpierw miękła, potem nabierała złotego koloru i słodszego aromatu. Czosnek dodawany pod koniec nie dominował, tylko podbijał smak kartofli. Z kolei koperek wnosił świeżą nutę, która dobrze równoważyła maślany, pełny środek kotletów. Zrobiłam ci smaka? No to zobacz cały przepis, który przechodzi u nas z pokolenia na pokolenie i zrób te kotlety dla swoich bliskich.

Dlaczego masa musi odpocząć?

W tym przepisie nie warto spieszyć się z formowaniem. Gotową masę ziemniaczaną trzeba schować do lodówki na około 25 minut. W tym czasie mąka, skrobia i bułka tarta wiążą wilgoć, a przyprawy łączą się z ziemniakami. Po schłodzeniu masa nadal jest miękka, lecz łatwiej nabiera się ją dłonią i formuje równe kotleciki.

Prababcia nie robiła zbyt dużych kotletów. Niewielkie, lekko spłaszczone kotlety smażą się równomiernie i nie rozpadają się przy przewracaniu. Możesz obtoczyć je w bułce tartej, wtedy powstanie wyraźna, złocista skórka. Bez panierki będą delikatniejsze i bardziej ziemniaczane w smaku.

Przepis na kotlety kartoflane prababci

Składniki:

  • 1 kg ziemniaków po obraniu
  • 2 średnie cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1 mały pęczek koperku
  • 6 łyżek bułki tartej do masy
  • bułka tarta do panierowania
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 4-6 łyżek masła klarowanego do smażenia

Sposób przygotowania:

  1. Obierz ziemniaki, pokrój je na podobnej wielkości kawałki i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości.
  2. Odlej wodę, a następnie postaw garnek ponownie na małym ogniu na 1-2 minuty. Potrząsaj nim delikatnie, aby kartofle dobrze odparowały.
  3. W czasie gotowania ziemniaków obierz cebule i posiekaj je bardzo drobno. Rozgrzej 2 łyżki masła klarowanego na patelni, wrzuć cebulę i smaż ją przez 6-8 minut, aż będzie złota. Dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek, wymieszaj i od razu zdejmij patelnię z ognia.
  4. Przeciśnij gorące ziemniaki przez praskę do dużej miski. Nie rozgniataj ich blenderem, ponieważ masa może zrobić się ciężka i kleista.
  5. Dodaj podsmażoną cebulę z czosnkiem, posiekany koperek, mąkę, skrobię, bułkę tartą, jajka, sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Wymieszaj dokładnie łyżką lub dłonią, aż składniki połączą się w gęstą masę.
  6. Przykryj miskę i odstaw ją do lodówki na 25 minut. 
  7. Zwilż dłonie wodą i formuj nieduże, owalne kotlety. Każdy obtocz w bułce tartej, lekko dociskając panierkę do powierzchni.
  8. Rozgrzej na patelni pozostałe masło klarowane. Smaż kotlety partiami na małym ogniu po około 5-6 minut z każdej strony. Powinny nabrać wyraźnego, złotego koloru, a po przekrojeniu pozostać zwarte i miękkie.

Jak doprawić kotlety ziemniaczane?

Koperek i gałka muszkatołowa tworzą wersję najbliższą dawnemu domowemu smakowi, ale masa ziemniaczana przyjmuje też inne dodatki. Zamiast koperku możesz wsypać posiekaną natkę pietruszki, szczypiorek albo listki świeżego tymianku. W chłodniejsze dni dobrze pasuje odrobina słodkiej papryki, która nada kotletom cieplejszy kolor i łagodny aromat.

Warto pamiętać, że dodatki powinny tylko uzupełniać kartofle. Najważniejsze pozostaje dobre odparowanie po gotowaniu, złota cebula i spokojne smażenie na niezbyt dużym ogniu.