Do Schabowego przychodzi się na domowy obiad. Tutaj nie ma co się oszukiwać, udawać fit i liczyć kalorie. Wiedzcie, że zjecie więcej niż zakładaliście. I absolutnie żadnego kęsa nie będziecie żałować.

Schabowy i "schabowy"

Nazwa miejsca jak możecie się domyślać nie jest przypadkowa. W menu króluje wieprzowina, a kultowym daniem lokalu jest właśnie schabowy. W karcie znajdziecie trzy jego rodzaje - klasyczny, wyjątkowo kruchy ze świni złotnickiej i soczysty z Mangalicy, węgierskiej świni, której mięso jest intensywniejsze w smaku i nieco bardziej tłuste od tego, które znamy ze sklepowych lodówek.

Kotlet, który ląduje przed nami na stole jest przygotowany po prostu perfekcyjnie. I, rzecz jasna, ogromny. Jakimś wspaniałym zrządzeniem losu na talerzu zmieściły się także aksamitne puree ziemniaczane i surówka. Schabowy pod chrupiącą (naprawdę chrupie, a nie tylko udaje!) panierką skrywa delikatne mięso. Kotlet podawany jest z kością, ale w razie czego możecie poprosić obsługę o jej wycięcie. 

- Mięso koniecznie powinno być ukrojone z kością, ponieważ bezpośrednia bliskość kości powoduje, że kotlet będzie bardziej soczysty. Bardzo ważna jest też jakość mięsa - dbajmy, by było świeże, dojrzałe oraz kruche - mówi Mateusz Suchecki, szef kuchni Schabowego. 

Idealne schabowe, tak samo jak inne teoretycznie proste dania, wymagają dbałości o detale i uważnego podchodzenia do każdego etapu gotowania. Kiedy słuchamy szefa kuchni, zaczynam zdawać sobie sprawę, że do tej pory moje schabowe nie były dopieszczone tak jak mogłyby być. Być może gdybym postępowała zgodnie z instrukcjami Sucheckiego, jadłabym je częściej.

- Jest kilka warunków, które muszą zostać spełnione, żeby przygotować doskonałego schabowego. Kotlety warto zanurzyć w mleku, co przyspiesza proces dojrzewania i nadaje mięsu delikatny aromat. Kolejnym etapem jest delikatne rozbicie mięsa tak, by nie rozerwać delikatnej tkanki mięśniowej. Do doprawienia kotletów używamy tylko i wyłącznie soli i pieprzu, zależy nam na naturalnym smaku wieprzowiny. Panierowanie to również ważny moment - wykorzystujemy jajka z wolnego wybiegu, sami robimy bułkę tartą, która nie ma dodatku słodkiego pieczywa. Schabowe smażymy na rozgrzanym wieprzowym smalcu i serwujemy od razu po odsączeniu nadmiaru tłuszczu - wyjaśnia Mateusz Suchecki. 

Taki schabowy jest dużo smaczniejszy od "schabowego", czyli pseudokotleta, którego często możecie spotkać w lokalach serwujących kuchnię polską. 

Kuchnia polska w najlepszym wydaniu

Jeśli nie lubicie kotletów (jak to?!), spokojnie, znajdziecie w menu też inne klasyki. Szczególnie polecam tatara - siekane mięso wołowe serwowane jest z ogórkiem, musztardą francuską, cebulką i żółtkiem. Do tego wystarczy tylko dobry chleb i marzenie o tatarze zostaje spełnione. 

Dobrą przystawką, zwłaszcza gdybyście wpadli na obiad zakrapiany tradycyjnym polskim alkoholem, będą też śledzie z jabłkiem i kwaśną śmietaną albo domowy smalec z Mangalicy. A na rozgrzanie, co jest istotne, biorąc pod uwagę aktualną deszczowo-wietrzną aurę, zupy! Gęsty żur na domowym zakwasie z białą kiełbasą albo pomidorowa. W niedzielę za to koniecznie rosół wołowy z robionym na miejscu makaronem.

Na codzienny lunch również zjecie tu pachnące babciną kuchnią dania. Przykładowe menu? Barszcz ukraiński i udko z kurczaka z frytkami lub fasolowa i rumsztyk wołowy z kopytkami. W stałej karcie znalazłam też ukochane szare kluski ze skwarkami, wrócę spróbować ich wtedy, kiedy za oknem sypnie śniegiem, a ja będę chciała zjeść coś pysznego. Zdecydowałam się jednak na placek po zbójnicku z gulaszem - chciałam ocenić, jak mięso z Mangalicy sprawdzi się w takiej formie. I sprawdziło się doskonale! Kawałki mięsa rozpływały się w ustach, a sos apetycznie wsiąkał w placek ziemniaczany.

Jedyny zarzut do Schabowego dotyczy deserów. Dlatego, że ich tu praktycznie nie ma. Rozumiem, że często po przystawce i pokaźnym daniu głównym nie będziemy chcieli jeść deseru. Chociaż nie, nie rozumiem, przecież na deser jest osobny żołądek! Po obfitym obiedzie, jedyny deser w karcie bardzo mi pasował. Owoce zapieczone pod maślaną kruszonką były jeszcze gorące, kiedy pojawiły się na stole. Proste i pyszne. Szkoda, że w menu nie ma domowych ciast, albo innych deserów - chętnie zjadłabym np. szarlotkę. 

Nie zmienia to faktu, że Schabowy jest świetnym miejscem z klasykami kuchni polskiej. Najlepszą rekomendacją niech będzie dla was fakt, że podczas naszej wizyty w Schabowym, odwiedziła go także pokaźna grupa - Polacy gościli zagraniczną delegację. Kolejne pojawiające się na stole dania, m.in. żurek i szare kluski, były pretekstem do opowieści o polskich tradycjach i wspominaniu, jaką wersję danej potrawy znały babcie gospodarzy. 

Mam wrażenie, że dania w Schabowym otulają mnie od środka. To miejsce, w którym będę chciała się schronić przy talerzu ze schabowym nie tylko, kiedy pogoda za oknem będzie podła, ale również kiedy będę miała wyjątkowo kiepski humor. Bo placek z gulaszem i wypełnione ziemniaczano-serowym farszem pierogi na drewnianym stole sprawiają, że czuję się jakby ktoś bardzo mi życzliwy gościł mnie w swoim domu.