Pink Lobster otworzył się przy Żurawiej, w miejscu, gdzie wcześniej działał Palmier. Od pół roku karmi owocami morza i wspaniałymi deserami. Karta będzie regularnie się zmieniać, kilka dni temu zaprezentowano jej letnią odsłonę. Zapadamy się w różowych mięciutkich fotelach i zaczynamy ucztę.

Owoce morza mają pierwszeństwo

Przystawki w Pink Lobsterze to małe dzieła sztuki. Tost z homarem przyjemnie chrupie, a mięso rozpływa się w ustach. Smaczne są również krewetki w sałatce z arbuzem, szpinakiem, mango i winegretem. Tatar wołowy został z kolei zestawiony nie tylko z żółtkiem i majonezem, ale i rabarbarem, co nadało mu ciekawy, lekko kwaskowy smak. Absolutnym królem przystawek jest jednak korwin, czyli rodzaj ryby, podany w formie ceviche. Z kremowym awokado, jabłkiem i listkami kolendry jest delikatny i po prostu znakomity.

Będąc w Pink Lobsterze, koniecznie zamówcie zupę rybną. Kawałki krewetek i ryby zanurzone zostały w esencjonalnym wywarze. Dodanie do zupy mleka kokosowego jest strzałem w dziesiątkę - wprowadza intrygującą nutę smakową. Zupa jest intensywna, pikantna i przekona do siebie każdego wielbiciela ryb.

Wśród dań głównych pojawiły się wieprzowe policzki i łosoś jurajski. Ugotowane w punkt policzki pojawiają się na stole w towarzystwie aromatycznego sosu i brioszki, która kryje we wnętrzu... kaszankę. Z kolei łosoś mości się na omlecie z selera, a chrupkie szparagi, kawałki ananasa i pomidory uzupełniają i podkreślają smak ryby.

- Łosoś został ugotowany w temperaturze 52 stopni, dlatego jest tak delikatny. Takiego efektu nie da się uzyskać po prostu gotując lub piekąc rybę. W tym daniu łosoś jest soczysty i jędrny - wyjaśnia szef kuchni, Jarosław Walczyk. Walczyk stawia w swojej kuchni na polskie, sezonowe produkty, ale nie stroni też od zagranicznych inspiracji. 

Baw się deserem

Prawdziwą furorę podczas smakowania nowych dań, wzbudził deser. Gorące maliny powoli przesączają się przez czekoladowy krążek umieszczony na górze kieliszka, w którym serwowany jest deser. Krem angielski z lodami kawowymi, nutami rabarbaru i limonki jest deserem dla łakomczuchów - czekolada dodatkowo tworzy z niego naprawdę słodką bombę.

- Oczywiście, smak jest bardzo ważny, ale w jedzeniu chodzi też o dobrą zabawę. W tym deserze bawimy się formą i różnymi teksturami - mamy tu i lody, i krem, i makaronik, a do tego gorące maliny i roztopioną czekoladę - opowiada Jarosław Walczyk.

Pink Lobster to mocny punkt na kulinarnej mapie stolicy. Od rana możecie wpadać tam na śniadania, a w ciągu dnia na trzydaniowe lunche. Wieczorem wybierzcie się na zupę rybną i łososia. Z kieliszkiem musującego wina pozwólcie sobie na kilka chwil przyjemności w tym różowym, pięknym wnętrzu.