La Cantina - kuchnia znad Morza Śródziemnego

Z jednej strony klasyczna pizza i makarony wszelkiej maści jak z rąk włoskiej mammy, z drugiej sycące bałkańskie mięsa, a z kolejnych krańców owoce morza i hummus. Rzadko spotyka się tak sprawnie połączoną mieszankę rozmaitych technik gotowania, smaków i tradycji kulinarnych. Ale nazwa La Cantina Meyhane zobowiązuje. La Cantina - z włoskiego sugeruje piwniczkę i winiarnię, natomiast Meyhane to określenie tureckiego lub bałkańskiego) baru, który serwuje nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim tradycyjne trunki. W menu restauracji znajdziemy wszystkie te propozycje. My zaczynamy od przystawek i testu owoców morza. Mix antipasti (31 zł) to przede wszystkim hummus z porcją tahini. Uwagę zwraca też wyrazisty ajwar. Pozostałe składniki (mozzarella, suszone pomidory, kostki parmezanu, szynka dojrzewająca i marynowane cebulki) uzupełniają cały wstęp uczty. Przyjemnie w trakcie pochrupać doskonałe smażone kalmary z sosem aioli (27 zł). Panierka jest doskonała, a kalmary nie są nasiąknięte tłuszczem, przez co nie mam wrażenia, że to ciężka i trudna do strawienia propozycja z karty. Całość zdecydowanie przypomina wakacje nad Morzem Śródziemnym. Ale czas na dania główne!

Mięsa na stół - La Cantina Meyhane

Spośród całkiem sporej listy dań głównych decydujemy się na specjały z grilla. Wybór wcale nie był łatwy, bo jeśli przyszliście do La Cantiny z planem zjedzenia owoców morza (m.in. w ofercie krewetki, mule, ośmiornica), to w trakcie zapoznawania się z kartą trudno zostać obojętnym wobec świeżych, domowych makaronów czy pizzy w stylu anatolii - tureckich pide z rozmaitymi dodatkami od wołowiny ze sporą ilością natki pietruszki do kiełbasy sucuk i mozzarelli. Specjały z grilla w pełni zaspokajają naszą ochotę na sycący obiad. Na talerzu pojawiają się cztery delikatne i perfekcyjnie doprawione kotleciki jagnięce z pieczonymi warzywami i bardzo aksamitnym puree ziemniaczanym (68 zł). W głębokim talerzu serwowane są kofty z kostkami pide w sosie pomidorowym z jogurtem i grillowanymi papryką oraz pomidorem (42 zł). Kofty są soczyste, nadziane ziołami, ale "wisienką na torcie" w tej potrawie jest pide. Pieczywo częściowo nasiąknięte sosem, ale w środku nadal chrupkie. Bajka! Muszę dodać, że w trakcie obiadu popijaliśmy sezonową lemoniadę, ale do dań głównych domówiliśmy ajran - jogurtowy napój pasował idealnie!

Słodkości na koniec - La Cantina i jej specjały

Może to fanaberia, ale wybraliśmy też deser. Ale dla osób, które stawiają po prostu na wytrawne propozycje, wizyta w La Cantina będzie do tego momentu równie udana. My nie żałowaliśmy zamówienia włoskiego deseru lodowego - tartufo (22 zł). Kulki lodów waniliowych wypełnione kwaśnym i orzeźwiającym sorbetem cytrynowym w towarzystwie bezy i sosu czekoladowego to przyjemne zakończenie ucztowania. Po takiej dawce pyszności polecamy dłuższy spacer. Albo w kierunku ronda de Gaulle'a i dalej do Łazienek Królewskich, albo na Krakowskie Przedmieście, Stare i Nowe Miasto. Będzie co spalać (uśmiech).