Magda Pomorska: Co lub kto inspiruje cię w kuchni?

Kinga Paruzel: Zdecydowanie inspiruje mnie sezon i sezonowość. Zajmuję się fotografią kulinarną, dlatego czasem, co może dziwnie zabrzmi, zainspiruje mnie konkretny przedmiot. Zdarza się, że w oko wpadnie mi stara deska i już wiem, że muszę przygotować pieczarki, bo kolor grzybów będzie świetnie komponować się z mchem, którym deska jest porośnięta. Inspiruje mnie natura, światło, które akurat pada i to, co właśnie mamy możliwość kupić na bazarkach czy w sklepach.

Smak dzieciństwa, o którym nigdy nie zapomnisz?

Najchętniej wracam do smaków i kuchni mojej babci. To chyba nie zaskoczenie, bo większość z nas z sentymentem wspomina właśnie potrawy babci. A co konkretnie? Pochodzę ze Śląska i co sobotę musiał być podany na obiad żurek. Obowiązkowo z ziemniakami gniecionymi i skwarkami. Na deser z kolei babcia zawsze robiła budyń przekładany ciastkami i tartymi jabłkami. Budyń rzecz jasna domowy, nie na skróty z torebki. To zdecydowanie moje najsmaczniejsze wspomnienia i smaki mojego dzieciństwa

A ulubione comfort food?

Odpowiem nieco niestandardowo, ale warzywa i owoce. Dla mnie to comfort food, które zawsze mogę mieć pod ręką, czy to w lodówce, czy na kuchennym blacie. Są pyszne same w sobie i nie trzeba silić się na specjalne receptury. Zdarza się, że szukamy inspiracji na dania, które mają nam poprawić nastrój, a zapominamy o najprostszych rozwiązaniach. Moim zdaniem wystarczy obrać banana czy wgryźć się w jabłko, żeby zafundować sobie smaczne doznania.

Zobacz też: RECENZJA: Książka Fit Słodkości Kinga Paruzel

Czy masz w kuchni gadżet lub akcesorium, który obowiązkowo musisz mieć w trakcie gotowania?

O tak, mam! I może to będzie śmieszne, ale na pewno łatwo zauważyć na wideo ze mną np. w Kuchni Lidla. Zawsze mam ze sobą kolorowe miarki, które są odpowiednikami szklanki, pół szklanki, ¼ szklanki. To chyba jest taki mój talizman, który zawsze zabieram, jadąc gotować poza domem. Nie przepadam za odmierzaniem dokładnych gramatur za pomocą wagi, a te miarki są dla mnie naprawdę idealne. Poza tym są łatwe do dostania i mogę polecać swoje przepisy właśnie z takim odmierzaniem produktów.

Który trend kulinarny ostatnio cię zachwycił?

Myślę, że fit jedzenie, ale w racjonalnym podejściu, bo zdarza się, że ludzie błądzą w tej tematyce. Na moim blogu, kiedy zaczęłam swoją metamorfozę, starałam się rozwijać wiedzę o zdrowym i odpowiednim odżywianiu. Ewoluowało moje podeście do fit jedzenia oraz stan wiedzy. Mam wielu obserwatorów, którzy szukają takich informacji i przepisów, dlatego zależy mi, aby były wartościowe i sprawdzone. Czasami spotykam się z opiniami, „jak to może być fit, jeśli ma olej kokosowy i mąkę pełnoziarnistą z glutenem”, a ja odpowiadam, że to wszystko kwestia doboru zbilansowanych składników i racjonalnego podejścia do odżywiania dostosowanego do indywidualnych potrzeb. Fit dla mnie to świadomość jedzenia, a w trendzie fit czuję się bardzo swobodnie.

Na koniec, jak twoim sposobem najprościej włączyć do diety więcej warzyw i owoców?

Zdecydowanie wprowadzać wszystko stopniowo. Dajmy sobie czas, aby rozsmakować się w produktach, które już znamy, a które z różnych przyczyn były do tej pory pomijane w diecie. Dopiero później sięgnijmy po owoce czy warzywa, których smak będzie dla nas pewnego rodzaju odkryciem. Pomogą tu na pewno sprawdzone przepisy. W życiu potrzebujemy czasu, więc tym kierujmy się też w kuchni.

Zobacz też: mistrz kiszonek i zakąsek do wódki - co gotuje Aleksander Baron