Magdalena Pomorska: Co lub kto inspiruje cię w kuchni ?

Daria Ładocha: Na pewno inspirowała mnie moja babcia, która do dziś nęka mnie w snach i podpowiada mi różne przepisy. Gotowanie z nią to był początek mojej przygody z kulinariami i od razu zaszczepiła we mnie miłość do jedzenia i gotowania przede wszystkim. Samo jedzenie nie jest przecież tożsame z gotowaniem. Dziś lubimy jeść, ale coraz mniej Polacy lubią gotować. Na co dzień moją inspiracją są ludzie dookoła, również ci, którzy przychodzą do mnie na warsztaty. Opowiadają mi o swoich potrzebach i smakach, które odkrywają. Inspirują mnie też podróże, bo tam smakuje życie zupełnie inaczej. I przede wszystkim inspirują mnie moje dzieci, które każdego dnia chcą próbować czegoś nowego, odkrywać kuchnię i smakować.

Smak dzieciństwa, o którym nigdy nie zapomnisz ?

Najbardziej z dzieciństwa wspominam pierogi ruskie, naleśniki z dżemem i gołąbki w kapuście pieczone w piecu. To są moje absolutne hity. W dorosłym życiu nie wracam do nich zbyt często. Tempo życia jest szybkie, te dania są stosunkowo ciężkie, my podróżujemy samochodami i samolotami, więc nie potrzebujemy już tak kalorycznej kuchni. Te dania po prostu gdzieś tam żyją w moich smacznych wspomnieniach. Natomiast dla mnie dieta na co dzień to teraz przede wszystkim warzywa i owoce, a także ryby.

A czy masz swoje comfort food?

Nie będzie zaskoczeniem, że dla mnie comfort food to przede wszystkim warzywa i owoce. Najlepiej sezonowe, ze sprawdzonego źródła i wartościowe. Zdecydowanie mogę się określić naturalną ambasadorką właśnie tych produktów w codziennym jadłospisie. U mnie zawsze pół porcji to są warzywa – nawet bardziej niż owoce. Nie jestem w stanie zjeść węglowodanów, porcji tłuszczów czy białka, jeśli nie mam towarzystwa w postaci zieleniny na ciepło lub na zimno.

Ulubione kuchenne akcesorium to…

To zdecydowanie mój nóż. Kiedy w rękę biorę inny nóż, to jest duże prawdopodobieństwo, że się omsknie i skaleczę. Mój nóż zawsze mi towarzyszy, choć wyjątkiem są podróże lotnicze w bagażu podręcznym. Dodatkowych wymogów w kuchni jednak nie mam – jestem nauczona, że deska i nóż to są podstawy. Zazwyczaj brakuje mi ziół i przypraw, jak gotuję u kogoś, ale w swojej kuchni te składniki zawsze mam pod ręką.

Trend kulinarny, który ostatnio cię zachwycił?

Zdecydowanie trend „keep fit”, gdzie warzywa i owoce wychodzą na pierwszy plan. Nie popieram mody na różne diety. Wszystkie diety pojawiają się i znikają, często są dedykowane osobom przy różnych schorzeniach, ale tak naprawdę te diety są też takim wabikiem i sposobem na zarabianie dużych pieniędzy. Moda przemija, a styl pozostaje, dlatego zdecydowanie jestem zwolennikiem i popieram styl z warzywami i owocami w roli głównej.

Zobacz też: mistrz kiszonek i zakąsek do wódki - co gotuje Aleksander Baron