W liczbie pojedynczej możesz nazwać je, jak chcesz – żelek albo żelka. Te popularne słodycze mają dość długą historię, choć trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy pojawiły się po raz pierwszy. Niemiecka firma Haribo, którą uważa się za „matkę” żelków, powstało w 1920 roku. Przedsiębiorstwo zarejestrował Hans Riegel Bonn, który nazwę stworzył, łącząc pierwsze litery swojego imienia i nazwiska. Dwa lata później świat poznał słynnego misia Haribo – początkowo był to „Tańczący Miś”, który wkrótce zyskał sławę jako „Złoty Miś”.

Z archiwów i zachowanych informacji wiadomo natomiast, że żelki jedzono już przed rokiem 1920, jednak nie wcześniej niż u progu XIX wieku, kiedy to wystartowała produkcja cukru z buraków cukrowych. Popularne Jelly Babies, produkowane w Wielkiej Brytanii, cieszą podniebienia dzieci i dorosłych od roku 1885. Z kolei w 1861 roku cukiernik William Schrafft z Bostonu namawiał ludzi, by wysyłali jego żelki żołnierzom uczestniczącym w wojnie secesyjnej.

Jak powstają żelki?

Żeby wyprodukować klasyczne żelki, zazwyczaj nie może zabraknąć dwóch składników: żelatyny oraz cukru (który obecnie bardzo często ustępuje miejsca syropowi glukozowemu). Tak przynajmniej było do niedawna, bo przybywa producentów, którzy proponują żelki ze zdrowszych składników. Ale o tym za chwilę. Za kolor oraz smak odpowiadają koncentraty owocowe i barwniki.

Najpierw jednak musi powstać forma, która nada żelkom odpowiedni kształt. W tym celu w pierwszej kolejności trzeba wykonać projekt. Zazwyczaj robi się go odręcznie i skanuje do komputera, jednak nowoczesne technologie pozwalają korzystać z tzw. cyfrowych rysików, dzięki którym projekt od razu ukazuje się na ekranie. Na podstawie rysunku tworzy się wzorcową formę – na początku gipsową, która jest niezbędna, by mogły powstać tace z formami. To w nich umieszcza się masę (proporcje są pilnie strzeżone przez producentów). I produkcja rusza na całego. Gotowe żelki po wysuszeniu smarowane są odpowiednią substancją (np. woskiem pszczelim, woskiem carnauba), który nadaje im połysk i zapobiega sklejaniu.

Uwaga! Obco brzmiący wosk carnauba to substancja pochodzenia roślinnego, którą pozyskuje się z liści palmy Copernicia cerifera, notabene nazwanej na cześć Mikołaja Kopernika.

Żelki ze sklepu – uwaga na skład

Te niepozorne, kolorowe słodycze są smaczne, ale niestety skład większości żelków pozostawia wiele do życzenia. Na początku listy (co oznacza, że danego składnika jest w produkcie najwięcej) – cukier i/lub syrop glukozowy. Następnie żelatyna, soki owocowe, koncentraty roślinne, substancje żelujące, glazurujące, regulatory kwasowości, barwniki, oleje roślinne, aromaty, stabilizatory. Składy niektórych żelków wydają się nie mieć końca! Dobrze, jeśli producent wzbogaca żelki o witaminy i minerały (np. magnez). Gorzej, że żelkami zajadają się przede wszystkim dzieci, a na jednym poprzestać nie sposób.

Żelki wegańskie i bez cukru

Dlatego producenci coraz częściej proponują alternatywę dla tradycyjnych żelków, choć miłośnicy tych słodyczy odpowiedzą zapewne, że przecież żelki zrobione są z żelatyny, a ta wzmacnia kości i stawy. W rzeczywistości jedząc żelki, pochłaniamy przede wszystkim ogromną ilość cukru, a pozytywnego wpływu spożywania słodkich żelków na kondycję układu kostnego nie potwierdziły żadne badania.

Inna rzecz, że coraz więcej ludzi szuka zdrowszych odpowiedników żelków – dotyczy to również osób na diecie wykluczającej produkty pochodzenia zwierzęcego (jak wspomniana żelatyna). Takie osoby powinny zwrócić uwagę na żelki bio produkowane bez żelatyny, syropu glukozowego i białego cukru. Zawierają m.in. syrop kukurydziany albo maltitolowy, cukier trzcinowy nierafinowany, pektyny (jako substancję żelującą), koncentraty owocowe i naturalne substancje glazurujące – wszystko pochodzenia ekologicznego. W sprzedaży są również żelki wykonane niemal z samych soków i owocowego purée, mające dodatek pektyny i naturalnych aromatów. Zobacz przepis: zdrowe żelki a la winogrona.

Domowe żelki

Kto ma czas i ochotę, żelki może zrobić w domu. Przede wszystkim możemy wtedy stworzyć zdrowszą wersję tradycyjnego produktu. Najprostszy przepis wymaga użycia tylko kilku składników. Potrzebna jest żelatyna (w wersji wegańskiej można zastąpić ją agarem), owoce (świeże lub mrożone), miód do smaku i sok z cytryny albo z pomarańczy. Mieszankę można przelać do większego naczynia albo foremek o dowolnym kształcie. Po kilkudziesięciu minutach w lodówce, w czasie których żelatyna tężeje, domowe żelki są gotowe do jedzenia. Zobacz przepis na domowe żelki malinowe.