Urodził się w Jerozolimie, w jej żydowskiej części. Jego rodzina od strony ojca ma jednak włoskie korzenie i to widać w kuchni Yotama, który wziął to, co najlepsze z każdej tradycji kulinarnej, jakiej dotknął. Centralnym jej punktem są wciąż smaki Bliskiego Wschodu, ale nie brak tu zachodnioeuropejskich wpływów, a do ulubionych produktów Ottolenghiego należą również japońska pasta miso czy tajska z tamaryndowca.

Yotam Ottolenghi urodził się w 1968 roku. Studiował literaturę w Tel Avivie, pracował tam też jako dziennikarz. Po studiach wyjechał do Amsterdamu, gdzie miał robić doktorat, ale porzucił literaturę i wyjechał do Londynu, gdzie zapisał się do legendarnej Le Cordon Bleu. Wyspecjalizował się w cukiernictwie i jako cukiernik pracował w kilku londyńskich restauracjach. W Baker and Spice poznał swojego późniejszego przyjaciela i wspólnika. Sami Tamimi urodził się w tym samym roku, co Yotam i również w Jerozolimie, ale w jej arabskiej części. Razem założyli sklep z delikatesami śródziemnomorskimi, a następnie stworzyli słynną książkę „Jerozolima” – wyjątkową opowieść o podzielonym mieście widzianym z dwóch perspektyw, pełną smaków, aromatów i ludzi, którzy się z nimi kojarzą. Zanim jednak powstała „Jerozolima”, Yotam napisał „Obfitość” (w Polsce ukazały się w odwrotnej kolejności), która jest w całości poświęcona kuchni wegetariańskiej i bogactwu smaków świata roślin.

Choć jada ryby i mięso, Ottolenghi wsławił się jako orędownik kuchni roślinnej. W publikowanym w „The Guardian” cyklu felietonów spopularyzował pojęcie „nowego wegetarianina”. Odnosi się to do osób, które wciąż jadają mięso i ryby, ale bardzo rzadko i zwracają uwagę na jego jakość i humanitarne traktowanie zwierząt w hodowlach. Podejście takie nie od razu przypadło do gustu wszystkim „starym” wegetarianom, ale z czasem zaowocowało zmianą przyzwyczajeń czytelników Ottolenghiego. Jego celem było nie to, aby namówić jak najwięcej osób na wegetarianizm, ale by także więcej mięsożerców doceniło warzywa – nie tylko jako dodatek do mięsa, ale jako centralny punkt dania. Nie chodzi też o to, by rośliny przybrały podobną formę lub smak jak mięso, ale by pokazać, że są wybitnie atrakcyjne takimi, jakimi są.

Inspiracją do powstania kolejnej książki była restauracja Ottolenghiego NOPI. Wspólnie z jej szefem kuchni Remaellem Scully stworzyli zbiór ponad 120 przepisów na dania, które można zjeść w lokalu. „NOPI: THE COOKBOOK” to połączenie bliskowschodnich smaków Yotama z azjatyckim twistem jego współpracownika. Książka nie doczekała się polskiej edycji – w przeciwieństwie do „Słodko” napisanej we współpracy z Helen Goh. Yotam sięga do swoich cukierniczych początków i zaprasza fanów słodkości do świata jak ze snów – obok czekolady i kruchego ciasta kładzie swoje znaki rozpoznawcze: figi, płatki róż, szafran, kwiat pomarańczy, anyż, pistacje, migdały i kardamon. Od prostych codziennych słodkości po wykwintne i odświętne desery na specjalne okazje.

 

Z niecierpliwością czekam na polskie wydanie kolejnej książki. „Ottolenghi PROSTO” to kuchnia tego wybitnego kucharza w wydaniu łatwym i szybkim. Co świadczy o tym, że danie takie właśnie takie jest? Musi się charakteryzować przynajmniej jednym z poniższych określeń:

- szybkie, do przygotowania w mniej niż 30 minut

- składa się z maksymalnie 10 składników

- można je zrobić z wyprzedzeniem

- składniki czekają w spiżarni

- przygotujesz je bez dużych nakładów pracy

- jest łatwiej niż się spodziewasz

 

Do tej pory korzystanie z przepisów Ottolenhiego było dla mnie przyjemnością zarezerwowaną na weekendy – ze względu na sporą ilość składników lub zawiłości w sposobie przygotowania. Mam nadzieję, że z „Prosto” ta radość będzie możliwa także na co dzień! Premiera książki w listopadzie 2018.