Mają sporo wartościowego białka, które zawiera wszystkie aminokwasy potrzebne do budowy

mięśni oraz do prawidłowego wzrostu i rozwoju. Nasz organizm łatwo je trawi i przyswaja.

Dla matek, dzieci i pracusiów

Wędliny warto włączyć na stałe do menu kobiet w ciąży, karmiących matek, dzieci i młodzieży, a także osób ciężko pracujących fizycznie. Kiełbasy, szynki oraz polędwice dostarczają żelaza, które poprawia kondycję fizyczną, wzmacnia odporność organizmu, zapobiega zmęczeniu i niedokrwistości. Najwięcej żelaza mają wędliny podrobowe i pasztety, znacznie mniej drobiowe. Wędliny zawierają też witaminę E (opóźniającą starzenie) oraz minerały: cynk, miedź, wapń i magnez. Są ważnym źródłem witamin z grupy B, które odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, a także właściwą przemianę białek, tłuszczów oraz węglowodanów.

W wędlinach wieprzowych znajdziemy sporo witaminy B1 (tiaminy) – korzystnie wpływającej na pracę mięśni i serca. W drobiowych – witaminę PP (niacynę), która rozszerza naczynia krwionośne, zapobiegając chorobie niedokrwiennej serca.

…ale co za dużo, to niezdrowo

Trzy plasterki salami mają ponad 100 kcal, a 2 grube plastry pasztetowej – ponad 120 kcal! Trzeba z nich zrezygnować przy nadwadze, kłopotach z woreczkiem żółciowym i wrzodach. Dla dbających o linię, stosujących dietę lekkostrawną, seniorów i małych dzieci wskazane są: polędwica sopocka – 33 kcal w 2 plasterkach, ta sama ilość szynki i wędzonki wołowej gotowanej – 20 kcal oraz wędliny drobiowe – 17 kcal. Najzdrowsze są wędliny drobiowe, które dostarczają niewielkich ilości cennych tłuszczów nienasyconych omega 3 i omega 6.

Niestety, wędliny mają dużo cholesterolu, chloru, fosforu i siarki, które zakwaszają organizm. Dlatego osoby jedzące dużo wędlin, a mało warzyw i owoców, mogą odczuwać zmęczenie, rozdrażnienie, bóle głowy, mieć kłopoty z cerą i kiepski nastrój.

A parówki?

Lepiej ich unikać! Są bardzo tłuste – mają nawet do 40 proc. tłuszczu. Cielęce i drobiowe są trochę chudsze niż wieprzowe. Jedna parówka dostarcza ok. 200 kcal. Poza tym wszystkie zawierają znacznie mniej minerałów i witamin niż inne gatunki wędlin. Do tego konserwuje się je azotynem sodu. A ten konserwant szkodzi – zwłaszcza najmłodszym dzieciom.