Zdarza się, że najlepsze chęci nie wystarczają, a lepsze jest wrogiem dobrego - próba poprawienia produktu i dbałość o każdy szczegół kończą się nieporozumieniem i rozczarowaniem gości. Oto moja subiektywna listów takich przypadków.

Kamienne talerze

Czarna płyta z kamienia łupkowego może wyglądać elegancko i wiele restauracji podkreśla swój charakter właśnie taką zastawą. O gustach nie zamierzam tu dyskutować, więc pominę kwestię wyglądu, ale nie mogę przemilczeć wątpliwej przyjemności zgrzytania nożem i widelcem po takim kamieniu. Jednych do szału doprowadza skrobanie paznokciem po tablicy lub trzeszczenie styropianu – dla mnie tę kategorię uzupełnia spotkanie metalu z kamieniem łupkowym. W połączeniu na dodatek z tępym i matowym uczuciem przesuwania sztućców po wspomnianym nakryciu jedzenie staje się dla mnie niezwykle nieprzyjemne – szczególnie w przypadku często serwowanych w ten sposób steków i innych mięsnych kawałków, wymagających solidnego krojenia. Brrr!

Nieodpowiednie naczynia w restauracjach

Kamienne talerze można by wymienić i tu, ale zasługują na odrębną kategorię. Inną kwestią są naczynia o nieodpowiednim kształcie – jeśli danie wymaga operowania nożem i widelcem, nie chcemy go widzieć w słoiku! Owszem, naczynie to potrafi uroczo i ładnie się prezentować, ale nakrycie nie powinno nastręczać jedzącemu trudności. Osobiście dostałam kiedyś kawałek boczku w słoiku – restauracja była bardzo elegancka, ale gościom trudno było zgrabnie (i cicho) manewrować sztućcami w takim naczyniu – wyszło... niezbyt szykownie. Głębokie naczynia – słoiki i miski przeznaczmy na to, co płynne lub możliwe do jedzenia samą łyżką lub widelcem.

Catering dietetyczny i odpady

Spróbowałam tylko raz – z ciekawości. Po jednym dniu z cateringiem dietetycznym mój kosz na suche odpady zapełnił się tak jak zwykle po około 5-7 dniach. Bardzo bym chciała, żeby firmy oferujące tego rodzaju usługi wpadły na jakieś bardziej ekologiczne rozwiązanie. Trudno powiedzieć, czy będzie to zorganizowany system recyklingu tych odpadów, czy cokolwiek innego. W czasach trwającej wojny z plastikiem nie ma miejsca na takie nakręcanie zużycia.

Dotyczy to także jedzenia na wynos i w dostawie z restauracji. Chcielibyśmy, aby plastikowe i styropianowe opakowania zastąpiły papierowe i inne biodegradowalne. Niektóre restauracje pakują jedzenie w pojemniki przyniesione przez klientów - czekamy, aż stanie się to standardem.

Lukier plastyczny nie jest smaczny

Moim zdaniem jest wręcz niejadalny. Można z niego stworzyć fantastyczne ozdoby tortów w każdym kształcie i kolorze, ale zapakowanie wypieku w szczelną pokrywę z takiego lukru odbiera mi apetyt – ciasto wygląda jak plastikowa dziecięca zabawka, a nie coś do jedzenia. Coś, nad czym ktoś na dodatek bardzo się napracował. Wiem, że lukier plastyczny nieprędko odejdzie w zapomnienie, ale chciałabym, żeby było go mniej lub żeby jego rola polegała wyłącznie na zwieńczeniu tortu fantazyjną figurką, zamiast zakrycia wszelkich jego atutów – bogatych warstw i naturalnie pięknych i pysznych dodatków.

Pędy groszku i nasturcja

Są piękne – fakt. Są też przyjemne w smaku (szczególnie te pierwsze, moim zdaniem), ale naprawdę nie pasują DO WSZYSTKIEGO. O ile kwiatów na talerzach w restauracjach już nie przybywa, o tyle młode listki groszku spotykamy już tak często, że tracą swój subtelny urok. Z umiarem, poprosimy!

Słodycze butikowe bez smaku i wegańskie desery za karę

Cukiernie butikowe to te, które sprzedają desery wyglądające jak dzieła sztuki. Są piękne i wielu ich twórców potrafi uzupełnić piękny wygląd równie znakomitym smakiem. Czasem jednak… pod kopułką z glazury i złotego pyłu kryje się mdłe nic w cenie dania głównego. Osobiście chciałabym widzieć więcej klasycznych cukierni karmiących najlepszą drożdżówką i maślanym kruchym ciastem. Rozumiem jednak i inne potrzeby, choćby potrzebę słodkości bez jaj i mleka. Serwują je wegańskie restauracje i kawiarnie, choć niektóre z nich nie powinny tego robić. Twardy jak podeszwa jagielnik lub tofurnik nie otrze łzy tęskniącym za sernikiem. Fasolowe brownie powinno smakować bardziej brownie niż fasolą. Nie zrozumcie mnie źle – są wegańskie słodkości, które uwielbiam, ale można je dostać w naprawdę niewielu miejscach. Ich autorzy naprawdę napracowali się nad perfekcyjnym przepisem, a ukoronowaniem ich trudu jest ciastko idealne – piękne, smaczne, domowe i jeszcze zdrowe!