Magda Pomorska: W polskiej kuchni kompot z jabłek, racuchy z jabłkami czy surówka z jabłek i marchwi od lat zajmują ważne miejsce. Czy to przez tę polską miłość do jabłek wy także skupiliście na uprawie jabłoni? Jak zaczęła się wasza historia?

Adam Jędrzejewski: Historia z jabłkami zaczęła się tak naprawdę wiele lat temu. Uprawy sadownicze w naszej rodzinie są już od prapradziadka, a ja z moim bratem Pawłem od małego wychowywałem się w sadzie.  Znamy to miejsce jak własną kieszeń, bo odkąd pamiętamy, sad był blisko nas i wokół były jabłka. Nasz dom rodzinny położony jest w centrum sadu i śmiało mogę powiedzieć ,że dziś wszystko, co związane z sadem i jabłoniami to nasz żywioł. Nasze sady są na tyle duże, że najczęściej przemieszczamy się po nich rowerami. To taka codzienna wycieczka i obserwacja jabłoni.

Jakie jabłka lubią Polacy? Czy nasze preferencje smakowe co do jabłek ulegają modzie?

Paweł Szeroczyński: Jabłonie zawsze były obecne w życiu Polaków. Wiele osób pamięta wyjazdy na wieś i ukochane jabłonki u dziadków. Często były to odmiany starsze, dziś już zapomniane, ale do których wracamy z sentymentem. Na wspomnienie malinówek czy koszteli niejedna osoba wraca do momentów z dzieciństwa. Współcześnie jednak wymagania nieco się zmieniły, a co za tym idzie nasze preferencje smakowe również.

Jakie więc odmiany jabłek znajdziemy w waszych sadach?

Paweł Szeroczyński: Uprawiamy kilka odmian jabłek. Ale - jako Bracia Sadownicy - proponujemy przede wszystkim dwie: słodką Galę i kwaśniejszego Idareda. Gala to mało znana odmiana na polskim rynku. Może dlatego, że jest dość wymagająca, trudna w uprawie. W światowym rankingu popularności odmian jabłek znajduje się na trzecim miejscu, więc jest bardzo pożądana w eksporcie. My uważamy, że to jedna z najsmaczniejszych odmian – jabłka Słodka Gala są kruche, soczyste i słodkie. Mają piękny, czerwono-żółty kolor. Idealnie wpisują się w wymagania młodych konsumentów, którzy lubią wgryźć się w jabłko, przy jednoczesnym charakterystycznym dźwięku pękania skórki. Zdajemy sobie sprawę, że część osób lubi słodkie jabłka, ale druga połowa preferuje bardziej te kwaśne. Dlatego też proponujemy kwaśnego, czerwono-zielonego Idareda. Są też inne odmiany, chociażby Szampion, który jest bardzo ceniony na polskim rynku, choć to odmiana czeska. Smak Szampionów jest bardzo ciekawy, ale zdecydowanie za jego popularnością przemawia kruchość. Polecane są dla osób starszych, które wolą owoce właśnie o takiej strukturze. Jest jeszcze Ligol - odmiana znana i ceniona przez wiele osób w Polsce. Warto dodać, że jabłka klasyfikuje się również ze względu na wybarwienie: zielone, czerwone i dwukolorowe. Polscy konsumenci zdecydowanie wolą jabłka dwukolorowe i takie też przeważają w naszych sadach.

Jak się toczy życie w sadzie?

Adam Jedrzejewski: Możemy mówić o cyklu rocznym, bo te czynności i działania w sadzie się powtarzają. Zimą tniemy drzewa i przygotowujemy je do nowego sezonu. Odmładzamy gałęzie, wycinamy stare konary. Przychodzi wiosna i wtedy sad widocznie budzi się do życia. Rozwijają się młode liście, na przełomie kwietnia i maja pojawiają się na drzewach kwiaty a wraz z nimi pszczoły. To znak, że zaczyna się zapylanie. Dla każdego sadownika to właśnie pszczoły są istotną częścią sadu. Nikt jeszcze nie wymyślił, aby w inny naturalny sposób przeprowadzić proces zapylania. Staramy się zatem stworzyć im najlepsze warunki do życia i pracy w sadzie. Dzięki nim nasze jabłonie owocują, od czerwca wyraźnie już widać, jak przyrastają jabłka – zielone dotąd drzewo, nagle nabiera kolorów, by w sierpniu stać się zupełnie czerwone. Wrzesień i październik to czas intensywnych zbiorów, ale i zmian w samym sadzie. Już w trakcie zbierania ostatnich odmian jabłek liście zaczynają się przebarwiać i opadać. Zdarza się, że mocno czuć jesień, sporo liści jest pod drzewami, a my jeszcze zbieramy owoce. Wszystko jednak jest uzależnione od natury i pogody.

Czy łatwo jest prowadzić biznes rodzinny?

Paweł Szeroczyński: Są plusy i minusy, ale zdecydowanie więcej jest tych plusów. Od zawsze rodzinnie zajmujemy się sadem i nie mieszamy relacji czysto rodzinnych z pracą. Przede wszystkim mamy wspólny cel i zdecydowanie to nam ułatwia. Poza tym, znamy się jak łyse konie, możemy na siebie liczyć i wzajemnie wspierać.

Co jabłkowego, oprócz soków z jabłek, pojawia się na waszym stole?

Adam Jędrzejewski: Z pewnością ciasta, różnego rodzaju szarlotki. Przetestowaliśmy różne jabłka do wypieków, bo w zależności od odmiany, deser może smakować inaczej. My do jabłecznika wybieramy odmiany kwaśne. Poza tym z jabłek przygotowujemy również ocet jabłkowy, ale również suszymy je i prażymy. Z kolei wytłoczone jabłka w postaci soku na różne sposoby mieszamy, tworząc napoje gazowane z ciekawymi dodatkami.

Co sądzicie o trendzie z krajów skandynawskich o odpłatnym udostępnianiu sadów, aby osoby, które nie mają własnych ogrodów czy działek, mogły samodzielnie pozrywać sobie jabłka?

Adam Jędrzejewski: Słyszeliśmy o takiej inicjatywie. Warto jednak podkreślić, że w sadzie jest uprawa wieloletnia i taki otwarty dzień w sadzie z możliwością zbierania nie zawsze może się sprawdzić. Wbrew pozorom trzeba mieć wiedzę, jak poprawnie zrywać jabłka. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć ,że nie każdy jest w stanie nauczyć się poprawnie zbierać owoce – najważniejsza zasada to urwanie jabłka w odpowiednim miejscu. Część gałązki musi zostać na drzewie, aby w kolejnym roku jabłoń mogła owocować. W sadownictwie jest wiele aspektów, na które należy zwrócić uwagę – szczególny czas poświęcamy m.in. liściom. W sezonie letnim powinny być ładne, zielone i nie opaść zbyt szybko, bo to one odżywiają całe drzewo i dzięki nim jabłko rośnie dorodne i smaczne. Za smak jabłek odpowiada przede wszystkim siła z drzewa, dlatego tak ważne, aby każdego dnia rodzinnie troszczyć się o sad.