Barwienie pożywienia to praktyka stara jak świat. Już w czasach starożytnych sięgano w tym celu po wyciągi z warzyw, owoców, ziół, liści czy kwiatów. Szczególnie często wykorzystywano buraki, szafran, marchew, granat, winogrona, szpinak, kurkumę oraz aksamitkę. Powszechne było też barwienie potraw minerałami. Z czasem jednak takie zwyczaje dla wielu niższych grup społecznych okazały się zbyt kosztowne – kiedy pozyskanie odpowiednich produktów oraz ich obróbka celem uzyskania naturalnego barwnika stały się za drogie, zaczęto szukać ich syntetycznych odpowiedników.

Za ojca pierwszego barwnika spożywczego uważany jest żyjący w latach 1838–1907 brytyjski chemik William Henry Perkin. W 1856 roku stworzył on moweinę (ang. mauve¬) –fioletowy barwnik, który okazał się tani w produkcji i wszechstronny w użyciu; barwiono nim nie tylko żywność, ale również kosmetyki i leki.

Barwniki spożywcze - podział ze względu na pochodzenie

Współczesna gastronomia zna szereg różnego typu barwników spożywczych. Najczęściej wykorzystuje się je w cukiernictwie – w okamgnieniu pozwalają zmienić kolor biszkoptów, kremów, słodkich sosów, lodów, deserów czy czekolady. Ale nie tylko. Barwniki spożywcze stosuje się również w przemyśle alkoholowym. Co ciekawe, barwnik spożywczy jest używany także w przypadku, gdy produkt traci swój naturalny kolor w wyniku obróbki.

Barwniki spożywcze ze względu na pochodzenie dzieli się na: naturalne, identyczne z naturalnymi, syntetyczne organiczne oraz nieorganiczne substancje barwiące. Naturalne – te z najdłuższą historią – mogą pochodzić również od… surowców zwierzęcych. Na przykład czerwony kolor wiele produktów zawdzięcza kwasowi karminowemu, czyli koszenili (E120). Pozyskuje się go… ze zmielonych owadów zwanych czerwcami kaktusowymi. Koszenilę można znaleźć m.in. w jogurtach, sosach, ciastkach czy wyrobach mięsnych.

Barwniki identyczne z naturalnymi otrzymuje się wskutek reakcji syntezy. Ale choć powstają w procesach chemicznych, są identyczne co związki chemiczne występujące naturalnie w przyrodzie. To np. beta-karoten (karoteny ukrywają się pod symbolem E160a) czy ryboflawina (E101i).

Ogromną grupę barwników stanowią barwniki syntetyczne organiczne. Przede wszystkim ich uzyskanie jest dużo tańsze niż barwników naturalnych czy identycznych z naturalnymi. Są trwałe, bardzo wydajne i pozwalają stworzyć pożądaną barwę dzięki niewielkiej ilości. Syntetyczna jest np. czerwień koszenilowa (E124), a także m.in. amarant (E123), błękit patentowy V czy błękit sulfanowy V (E131), błękit brylantowy FCF (E133) czy czerń brylantowa (E151).

Ostatnia grupa barwników spożywczych, czyli nieorganiczne substancje barwiące, znajduje zastosowanie w barwieniu powierzchni produktów spożywczych (osłonek kiełbas, polew cukrowych, powierzchni ciast czy likierów – Goldwasser).

Jakie barwniki spożywcze wybrać?

Barwniki do użytku domowego, które można kupić praktycznie w każdym sklepie spożywczym, mogą mieć formę proszku, żelu, płynu, pasty. Wygodne są również pisaki spożywcze. Warto przekonać się, z którym barwnikiem najłatwiej ci się pracuje. Wiele osób bardzo chwali np. barwniki w proszku ze względu na łatwość ich zastosowania. Ale już niektóre barwniki spożywcze w tubce trzeba podgrzać, a następnie schłodzić do temperatury wskazanej przez producenta.

Barwniki spożywcze bywają kapryśne – jednych trzeba dodać więcej, innych mniej, żeby uzyskać oczekiwany kolor. Najczęściej zaczyna się od niewielkiej ilości i stopniowo dodaje więcej produktu. Przykładowo, jeśli przesadzisz z barwnikiem fioletowym, biszkopt w twoim tęczowym torcie może okazać się… czarny. Niektórzy skarżą się, że wypieki z dodatkiem barwników pozostawiają gorzki albo chemiczny posmak. Dlatego w składzie wielu barwników syntetycznych – oprósz substancji barwiących – znajduje się cukier czy syrop glukozowy (lub glukozowo-fruktozowy).

Kupując barwniki, trzeba koniecznie zwrócić uwagę, żeby były spożywcze (czyli np. nie do barwienia jajek) – powinny posiadać odpowiedni atest. Zwróć również uwagę na termin ważności oraz wydajność (zalecane proporcje użycia znajdziesz na opakowaniu). Bardzo ważna jest informacja, czy barwnik nie zawiera alergenów (mleka, jaj, orzechów, glutenu, soi), a także substancji modyfikowanych genetycznie (GMO).

Barwienie naturą

Tak jak w dawnych czasach barwiono żywność w sposób naturalny, tak i teraz możesz śmiało posiłkować się dobrodziejstwem przyrody. Sok z buraka czy pestki granatu wspaniale zabarwią na różowo lub czerwono. Kurkuma i szafran – na żółto i pomarańczowo. Szpinak na zielono, kawa albo kakao na brązowo, jagody na fioletowo. Wybierając naturalne barwniki spożywcze, zyskujesz pewność, że w twojej żywności nie znajdzie się ani odrobina chemii. Przykładowo: ze szpinaku można wycisnąć sok albo dodać świeże listki do masy (również do naleśników czy placków) i zmiksować na gładko. Hitem wśród blogerów jest blue spirulina, alga, która barwi na niebiesko, a przy tym wykazuje właściwości lecznicze. Niebieski odcień można też uzyskać dzięki niewielkiej ilości soku z jagód. Świetne do barwienia są produkty liofilizowane (np. liofilizowany burak barwi na czerwono, a liofilizowany szpinak – na zielono). Używając ich, trzeba jednak pamiętać, że mogą wpływać na smak.

W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie naturalnymi i nieuczulającymi produktami na rynku można już znaleźć bezglutenowe i wegańskie barwniki spożywcze, bazujące na kolorach dostępnych w przyrodzie. Najczęściej mają formę proszku i nie zawierają niezdrowych składników.