Sushi zadomowiło się w restauracjach w całej Polsce. Jednak tego naprawdę dobrego jest w gruncie rzeczy jak na lekarstwo. W końcu sushimasterzy próbują czasami w kilka tygodni opanować sztukę, dla której w Japonii poświęca się całe życie. Dlatego wydawałoby się, że zrezygnowanie z ryby trochę sprawę upraszcza. Nie do końca. W Youmiko Vegan Sushi poprzeczka zawieszona została bardzo wysoko – tu każdy składnik traktuje się z ogromną atencją.

Tort z sushi

Przy drzwiach wita nas soczyście zielona gejsza z kwiatem we włosach. Ten neon to projekt Maurycego Gomulickiego, który z daleka pozwala dostrzec niepozorny lokal.

W menu znajdziecie klasyki, czyli zupę miso i kimchi, które będą dobrą przystawką przed ucztą sushi. Sushi zamawiamy a la carte lub w skomponowanych zestawach, w zależności od tego w ile osób przyszliśmy i jak wielki jest nasz głód. Wisienką na torcie jest omakase, czyli zestaw degustacyjny 18 kawałków sushi ze starannie dopasowanych składników, wybranych dla nas przez szefa kuchni.

Menu zmienia się sezonowo, więc spodziewajcie się, że warzywa, które widujecie na targu, znajdą się też na waszych talerzach w Youmiko. Co trafiło na nasz stół podczas ostatniej wizyty?

Jeśli jesteście sceptyczni co do koncepcji wegańskiego sushi, kęs pierwszego nigiri z bakłażanem rozwieje wasze wątpliwości. Plastry bakłażana zostały zamarynowane w sosie teriyaki, a ich smak podkreśla pikantny szczypiorek.  Zwracam też uwagę na ryż do sushi – ma idealną konsystencję, jest odpowiednio kleisty i leciutko kwaskowy, świetny!

Kreatywnością zaskakują również kolejne kawałki sushi. Cudowna rolka z puree z batata, przełamanym odrobiną żurawiny sprawia, że przecieramy oczy ze zdumienia, jakie to jest dobre. Słodki mus zwieńczony został chrupkim chipsem z batata.

Na stole pojawiają się hosomaki, czyli cienkie rolki z tykwą i kalarepą. Te kąski byłyby prawie klasykami, gdyby nie… słonecznik. Drobne pestki dodają hosomakom nieoczywistości. Popisowym daniem w Youmiko są torciki. To owinięty ryż z tatarem na górze. Ja trafiłam na torcik z plasterkiem bakłażana i tatarem z awokado. I powiem jedno – nie miałabym nic przeciwko, żeby tort na moje urodziny smakował właśnie tak.

Dwie ostatnie rolki to futomaki i uramaki. Futomaki do złudzenia przypominają te z klasycznych, rybnych susharni. W środku owiniętego nori ryżu dostajemy porcję warzyw, imbiru i grzybów shiitake. Rolka jest w porządku, ale cukinia w tempurze kompletnie traci swój smak – mam wrażenie jakby ktoś wyciągnął środek i zostawił samą panierkę. Dużo lepiej i ciekawiej wypada uramaki, czyli ryż otulony liśćmi szpinaku z pieczoną marchewką, pastą z tofu (wow! To moje smakowe odkrycie) i kawiorem z tapioki. Po co ryba?

W menu Youmiko są też desery, ale ani dyniowy crème brulee o konsystencji przecieru z całkiem niezłą śliwką w winie, ani słodki czekoladowy mus z tapioki z mango nie zdobyły mojego serca. Do sushi nie mają nawet startu.

Sushikieta – jedz dobrze!

Będąc w Youmiko nie zapominajcie o etykiecie związanej z jedzeniem sushi. Z rybą czy bez – zasady pozostają takie same. Jeśli nie posługujecie się dobrze pałeczkami, kawałki sushi możecie wziąć w rękę. Dzięki temu nie utopicie ich w kałuży sosu sojowego – to naprawdę jedna z najgorszych rzeczy, która może się sushi przytrafić. Sushi jemy na raz, nie odgryzamy po kawałku, uwierzcie, że w większości przypadków bez trudu sobie z nimi poradzicie.

Między kolejnymi porcjami warto zjeść plasterek imbiru, który oczyszcza kubki smakowe i przygotowuje na nowe smaki.

Więcej porad znajdziecie w naszym tekście Jak jeść sushi?

Kiedy kończę ostatni kawałek sushi, uświadamiam sobie, że ani razu w trakcie całego wieczoru nie pomyślałam o „brakującej” rybie. Odnoszę wręcz wrażenie, że wegańskie sushi tak bardzo zaskoczyło mnie smakowymi kombinacjami i jakością, że nie mogłabym myśleć o niczym innym niż to, co właśnie jem. I to chyba najlepsza rekomendacja, jaką Youmiko Vegan Sushi może otrzymać.