Serotonina to wrocławski projekt zespołu prawdziwych roślinożerców pasjonatów. Z ich prac poszukiwawczych powstały sery, o których marzyło wielu – wyrafinowane, pyszne i całkowicie wegańskie.

Serotonina to intrygująca nazwa. Wymyśliliście ją podczas burzy mózgów, czy wpadliście na nią od razu?
Serotonina: Nazwa pojawiła się niemal na samym początku, gdy postanowiliśmy zająć się produkcją wegańskich serów. Wpadliśmy na nią podczas krótkiej burzy mózgów. Mieści się w niej cała nasza filozofia: obsesja na punkcie serów i wiara, że dobre jedzenie może uszczęśliwiać.
Skąd pomysł na produkcję wegańskich serów? 
Serotonina: Sami jesteśmy od dłuższego czasu na diecie roślinnej i bardzo tęskniliśmy za smakiem sera. Niestety produkty dostępne na rynku nie spełniały naszych oczekiwań smakowych. Także ich skład nie do końca nam odpowiadał, m.in. ze względu na użycie w wielu z nich oleju palmowego. Marzyły nam się roślinne odpowiedniki serów z wyższej półki, takie, które pięknie wyglądają, świetnie smakują i są zrobione z najlepszych składników. Nasza czwórka zawsze fascynowała się gastronomią, więc zaczęliśmy eksperymentować, a kiedy te próby przyniosły dobre efekty, postanowiliśmy podzielić się naszym odkryciem z innymi osobami. Tak powstała Serotonina.
Z czego są zrobione takie sery? W smaku i konsystencji nie przypominają dobrze nam znanego tofu.
Serotonina: Każdy ser jest inny i ma swoich zagorzałych fanów. Wszystkie robimy na bazie naturalnych składników, takich jak orzechy nerkowca, soja czy olej kokosowy. W ich składzie są również kultury bakterii, zatem nasze sery dojrzewają i nabierają głębi. Stawiamy na wyraziste i różnorodne smaki, dlatego używamy wielu ziół i przypraw. Nie dodajemy natomiast żadnych zbędnych składników, konserwantów i niezdrowych tłuszczów utwardzonych. Obecnie wprowadzamy do sprzedaży także roślinne sery ze szlachetnymi pleśniami wegańskiego pochodzenia.
Ciągle zaskakujecie swoich klientów nowymi smakami. Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia receptur?
Serotonina: Inspirujemy się tradycyjnymi serami, za których smakiem lub formą tęsknimy. Poza tym eksperymentujemy z połączeniami składników, które już znamy i lubimy. Ale nie ograniczamy  niczym naszej wyobraźni i przez to udaje się nam czasem odkryć coś, czego się nie spodziewaliśmy.
Serotonina to wasz początek podróży z gastronomią, czy pracowaliście wcześniej jako kucharze?
Serotonina: Nie jesteśmy zawodowymi kucharzami, ale miłośnikami dobrego i zdrowego jedzenia. Na co dzień zajmujemy się różnymi rzeczami. Piotr jest pracownikiem IT w międzynarodowej korporacji, Paula i Jarek od lat działają w branży kreatywnej, prowadząc swoją firmę, natomiast Marzena pracuje jako redaktorka czasopism i portali oraz animatorka kultury. Obecnie jednak zmieniamy nasze aktualne zajęcia życiowe, żeby całkowicie poświęcić się wegańskiemu serowarstwu.
Czy wasze sery są ogólnodostępne? Gdzie można je dostać lub zamówić?
Serotonina: Sami nie prowadzimy sprzedaży detalicznej, ale współpracujemy z kilkoma sklepami wegańskimi i sklepami ze zdrową żywnością z całej Polski, które prowadzą również sprzedaż online. Można nas dostać m.in. w Warszawie, we Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Gdańsku. Lista miejsc jest dostępna na naszym fanpage’u na Facebooku. Poszukujemy także kolejnych odbiorców zainteresowanych wprowadzeniem naszych produktów do sprzedaży – zarówno w kraju, ale jak  i zagranicą. 
Jak na wasze sery reagują ludzie, którzy na co dzień nie jedzą wegańsko?
Serotonina: W większości reagują bardzo dobrze, są zaskoczeni, że są zrobione z orzechów lub soi i że nie ma w nich mleka. Czasami nawet nam niedowierzają! Nasze produkty bardzo pomagają wegetarianom i osobom, które mają problemy z podjęciem ostatecznej decyzji o rezygnacji z produktów odzwierzęcych, bo właśnie sery są dla nich tym, z czego najtrudniej zrezygnować. Kiedy trafiają w końcu na nasz produkt, są zachwyceni.
Stworzyliście pierwszy w Polsce wegański ser pleśniowy. Czy to był trudny proces? 
Serotonina: Prace nad jego stworzeniem trwały kilka miesięcy  i wiązały się z szeregiem eksperymentów.  Samo poszukiwanie dostawców wegańskich kultur pleśni zajęło nam trochę czasu. Na razie  stworzyliśmy ser na bazie soi z białą pleśnią, a teraz pracujemy nad wariantem z orzechów nerkowca, także z niebieską pleśnią. 
Jak taki ser powstaje?
Serotonina: Dzięki procesowi dojrzewania, który trwa  u nas minimum trzy tygodnie i musi zachodzić w odpowiednich warunkach, takich jak właściwie dobrana temperatura i wilgoć. Każdy wymaga codziennego doglądania, obracania i innych zabiegów. To trudna sprawa, ale wszystko wynagradza nam smak i reakcje klientów.
Planujecie otwarcie swojego sklepu lub restauracji, gdzie będzie można spróbować waszych wyrobów?
Serotonina: Obecnie pracujemy nad otwarciem we Wrocławiu naszej autorskiej pracowni, w której będzie możliwość zakupu i degustacji produktów. Będzie też można podejrzeć, jak powstają sery.
Myślicie, że to właśnie dobre jedzenie daje ludziom szczęście i dobrą energię?
Serotonina: Oczywiście. Dobre jedzenie, czyli nie tylko smaczne, ale też zdrowe i takie, które nie przyczynia się do cierpienia innych istot, ładuje nasze akumulatory dobrą energią i działa leczniczo na organizm. 

Rozmawiała: Marlena Stremler, foto: Natalia Kabanow