Vegan Ramen Shop – jak tu karmią!

Dwie lokalizacje, stale rosnące grono klientów i wegański ramen w czterech wersjach w menu. Zarówno przy ul. Finlandzkiej 12a na Saskiej Kępie w Warszawie, jak i na Mokotowie przy ul. Kazimierzowskiej 43 dla wygłodniałych wegan, wielbicieli kuchni japońskiej i poszukiwaczy nowych smaków czeka dawka kulinarnych doznań. W obu lokalizacjach możemy skosztować hiyayakko (japońskiej przystawki z tofu), młodej soi z solą morską do łuskania i natto (fermentowanej soi), ale gwiazdą lokalu jest właśnie ramen w czterech wersjach.

Roślinny ramen = wyśmienita uczta

Na pierwszy raz i osób, które zaczynają przygodę z ramenem i kuchnią japońską najlepiej wybrać Creamy Shio Ramen - ten ramen to gęsty, bardzo kremowy bulion, w którym znajdziemy: marynowane grzyby shiitake, chrupiące glony nori, kiełki fasoli mung, prażoną cebulkę, olej z palonego czosnku i perfekcyjnie posiekany szczypiorek - to dla mnie rozpoznawczy znak ramenów Vegan Ramen Shop i jednocześnie "wisienka na torcie", bo szczypiorek podkręca teksturę, pięknie wygląda i delikatnie orzeźwia z tą charakterystyczną szczypiorkową ostrością. W misce znajduje się też makaron ramen - kluski długie, sprężyste i pyszne! Ten morsko-grzybowy ramen to dopiero początek!

Druga propozycja z mojej perspektywy to Clear Shoyu Ramen - bardzo grzybowy, klarowny bulion z makaronem ramen, pieczonym pomidorem, grzybami enoki, porem i mizuną - sezonową zastępowaną pędami groszku. Wyrazisty, ale jednocześnie delikatny smak umami to zasługa sześciu różnych grzybów, a także dodatku sosu sojowego, cebuli, imbiru i oleju z jabłka. Ten ramen śmiało mogą zjeść najmłodsi smakosze - może poza dość pieprzną końcówką - i osoby uczulone na sezam. Trzeci ramen, którym kusi Vegan Ramen Shop, to Spicy Miso Ramen. Jedząc go, wchodzimy w świat pikantności, a jednocześnie oryginalnych połączeń jak pieczony batat z masłem orzechowym, szczypiorkiem i orzechowymi chrupkami. W menu poziom ostrości zaznaczony jest jako niewielki, ale dla osób, które na co dzień nie jadają papryczki chili, mogą znaleźć swoją granicę tolerancji ostrości (uśmiech). Całość jednak przez doskonały wybór składników, kremową konsystencję i tę akceptowalną (dla większości) ostrość smakuje naprawdę doskonale. Sezonowo batat zastępuje... pieczona dynia! Czwarty ramen to opcja dla fanów ostrych dań: Tantan-men w menu opisywany jest jako "nie dla leszczy". Gęsty bulion skrywa bowiem tahini, czarny ocet z Chin, domowy olej chili i pieprz syczuański. Wierzę na słowo - nie miałam śmiałości spróbować, ale obserwując osoby, które go jadły w lokalu, widziałam te kropelki potu na czole, delikatnie łzawiące oczy i szeroki uśmiech na twarzy. Na zdjęciu poniżej: Clear Shoyu Ramen.

Siorbanie – to na miejscu!

Jak jeść ramen? Siorbanie w Vegan Ramen Shop wpisuje się w klimat lokalu i nie będzie faux-pas. Tradycyjnie bowiem ramen siorbać należy, wciągając gorący bulion i makaron ramen razem z powietrzem. Do miski ramenu podawany jest zestaw pałeczek i charakterystyczna głęboka łyżka - to duet potrzebny do poradzenia sobie z długimi kluskami, które w bulionie są dość śliskie. Należy nabrać je na łyżkę i pałeczkami, porcjami zajadać. Większe dodatki jemy za pomocą pałeczek, a bulion - łyżką.

Vegan Ramen Shop - marzenie nie tylko wegan

Pierwsza wizyta to moment, kiedy naprawdę można zakochać się w wegańskim ramenie od pierwszej łyżki. Całość jest doskonała w smaku, perfekcyjnie podana i sycąca w odpowiednim zakresie. W żadnym momencie konsumpcji nie można odczuć, że brakuje mięsnego dodatku. Warzywno-grzybowy bulion sprawia, że ramen po prostu zaspokoi wszystkie potrzeby kubków smakowych - również u osób, które na co dzień jedzą mięso czy produkty pochodzenia zwierzęcego. A może taki posiłek będzie argumentem, żeby dieta wegańska zagościła na dłużej w naszym jadłospisie? Z mojej strony powiem, że warto spróbować, chociażby po to, żeby znowu wybrać się do Vegan Ramen Shop.

Zobacz też: wakame bez tajemnic - dlaczego i jak warto dodać wodorosty na talerz