Dr Melanie Joy w książce „Ponad przekonaniami. Weganie, wegetarianie i mięsożercy przy jednym stole” zajęła się tematem relacji międzyludzkich w szczególności wegan i niewegan. Publikacja określa jako wegan, również wegetarian, a jako niewegan uznaje mięsożerców i wegetarian. Autorka zainteresowała się tym tematem, gdy zaczęli przychodzić do niej weganie zmagający się ze smutkiem oraz odrzuceniem przez rodzinę i znajomych. Gdy jedna z osób w rodzinie przechodzi na weganizm może stawać się obiektem drwin i prowokacji. Rodzinny obiad może stawać się polem bitwy na światopoglądy. Autorka stara się podpowiadać, jak zażegnywać konflikty i jak skutecznie się komunikować. Kluczowe do zrozumienia obu stron jest szacunek i elastyczność. Nieweganie chcąc spotkać się z rodziną lub przyjaciółmi mogą zjeść wegański posiłek z tofu, bez szwanku dla swoich poglądów. To przykład elastyczności, którą proponuje autorka książki. 

Zobacz także:przepisy z jarmużem

Sojusze nad mlekiem sojowym

Autorka proponuje dla niewegan postawę współczującego świadka. Oznacza to, żeby starać się zrozumieć i słuchać drugiej osoby. Nie osądzać ani nie wyśmiewać, ale przyjmować kogoś takim, jakim jest. Jeszcze dalej idącą postawą jest bycie sojusznikiem. To oznacza np.: uwzględnienie w liście zakupowej mleka sojowego lub zjedzenie lub przygotowanie wegańskiej potrawy. Proste towarzyszenie w jego obecnych wyborach. Melanie Joy podkreśla, że zjadanie zwierząt to także niewidzialna ideologia. Nazywa ją karnizmem (łac. carne – mięso) i są to przekonania, które warunkują nas do spożycia określonych zwierząt. Karnizm głosi, że zjadanie zwierząt jest naturalne, niezbędne i normalne. Melanie Joy zauważa, że żyjemy w pewnego rodzaju matriksie i wypieramy pewne fakty. Choćby to, że kulturowo wybieramy zwierzę nadające się do zjedzenia. W Europie czy Stanach Zjednoczonych nie wyobrażamy sobie zjeść psa lub kota. Przywiązujemy się do nich, nazywamy je przyjaciółmi, więc nie do pomyślenia byłoby dla nas np.: ugotowanie z nich zupy.

Budowanie sojuszu powinno istnieć również w drugą stronę. Stąd weganie powinni rozumieć, że ich przyjaciele zostali wychowani w rodzinach, gdzie kotlet mielony na obiad był na porządku dziennym. Są nauczeni pewnych schematów zachowań. Uważają, że wspólne gotowanie mięsnego obiadu hołduje tradycji. Jedzący mięso sami często pochodzą z rodzin, gdzie na danie główne podawano gulasz. Melanie Joy opisuje, że weganin nieczujący wsparcia wśród bliskich, postrzega siebie, jako osobę nic nie wartą. A swoje poglądy, jako nie ważne.

Nie tylko dla wegan

Dużym plusem książki jest jej uniwersalność. Opisując relacje międzyludzkie odnosi się do doświadczenia każdego człowieka. Tam gdzie panuje napięcie pomiędzy różnymi postawami życiowymi, tam potrzeba wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka. Wykreślając słowa weganie i nieweganie i zastępując je słowami np.: z rzeczywistości religijnej, ta książka również będzie pomocna w rozmowie.