Dominika Zagrodzka:Kanadyjczycy, jak wiele narodów, kojarzą naszą kuchnię z pierogami i wódką. Czy próbowałaś może pokazywać im inne smaki naszego kraju? Jak reagowali?

Monika Grzelak: Tak, próbowałam pokazać mój ulubiony bigos z kiszonej kapusty i grzybami i niestety nie został on ciepło przyjęty. Trudno było im zrozumieć, że coś kiszonego może mieć dobry smak. Natomiast sałatka jarzynowa i pączki stały się kiedyś hitem w mojej pracy w agencji reklamowej do tego stopnia, że byłam nawet pytana kiedy kolejny raz przyniosę ich większą ilość. 

Jaka jest kuchnia Kanady? Czy można wskazać jakieś cechy, które wyróżniają ją na tle innych? Jakie są typowe kanadyjskie dania?

Na palcach jednej ręki można wyliczyć typowo kanadyjskie dania. Nieoficjalnym daniem narodowym Kanady jest poutine, pochodzące z francuskojęzycznej prowincji Quebec. Poutine to frytki polane sosem pieczeniowym i obsypane grudkami sera, który konsystencją i smakiem trochę przypomina oscypek. Nazwa poutine oznacza po francusku „bałagan”. Danie to istotnie wygląda wyjątkowo nieestetycznie, ale pierwszy kęs sprawia, że wygląd przestaje mieć znaczenie, no bo kto nie lubi frytek, sera i sosu pieczeniowego? Typowo kanadyjska kuchnia jest bardzo zbliżona do kuchni amerykańskiej, Podobnie jak południowi sąsiedzi, Kanadyjczycy uwielbiają steki, pieczonego indyka, którego podaje się na kanadyjskie Święto Dziękczynienia czy ciasto dyniowe, które króluje w okresie jesiennym. 

Czym kanadyjskie frytki różnią się od innych?

Frytki w daniu poutine są zdecydowanie grubsze i dłuższe od tych, które jadamy w Polsce. Sos pieczeniowy i grudki sera często sprawiają, że frytki się ze sobą sklejają co sprawia, że jedząc poutine często nabieramy po kilka frytek na raz. 

W książce wspominasz o wielokulturowości – jak to wygląda jeśli chodzi o scenę kulinarną Kanady?

Jeden z premierów Kanady, Joe Clark, określił kanadyjską kuchnię jako mieszaninę wszystkich kuchni świata. Stwierdził, że nie jest ona gulaszem, tylko bardziej stołem szwedzkim. I trudno się z tym nie zgodzić. To połączenie kuchni rdzennej ludności z kuchniami angielską, francuską i innymi. Kanadyjczycy zdają sobie sprawę, że ich kraj nie jest znany z bogatej kuchni, jednak dumni są z jej różnorodności i wielokulturowości, która sprawia, że będąc w Kanadzie można bez problemu czuć się jak w trakcie kulinarnej podróży po całym świecie. 

Piszesz, że gdybyśmy chcieli w Kanadzie stołować się codziennie w innym miejscu, odwiedzenie wszystkich lokali zajęłoby jakieś 47 lat. Jak w takim razie wybierać dobre miejsca? Czym się kierować, na co uważać? 

Dotyczy to Toronto, gdzie zarejestrowanych jest 17 tysięcy punktów gastronomicznych. Jeśli ktoś nie zna miasta, a ma tak duży wybór miejsc, w których można coś zjeść, może poczuć się przytłoczony. Myślę, że w Toronto ilość w dużym stopniu przekłada się na jakość. Konkurencja jest tak duża, że trzeba oferować naprawdę dobre jedzenie, żeby przetrwać w morzu propozycji. Dlatego można bez większych obaw próbować tutejszej kulinarnej różnorodności, która przeniesie nas w niemal każdy zakątek świata.

Pierwsza podróż do Kanady – co koniecznie zjeść?

Zdecydowanie nieoficjalne kanadyjskie danie o którym wspomniałam wcześniej - poutine, czyli frytki z serem i sosem pieczeniowym, które zależenie od regionu Kanady mogą być podane w inny sposób np. w atlantyckiej części Kanady mogą one być z dodatkiem homara, a np. w Albercie z pieczoną fasolą. Odwiedzając Kanadę Atlantycką, czyli jedną z 4 prowincji: Nową Szkocję, Nowy Brunszwik, Wyspę Księcia Edwarda czy Nową Fundlandię i Labrador warto spróbować lobster roll, czyli kanapkę z homara podawaną w bułce przypominającej tę hot dogową. Będąc w Albercie, czyli kanadyjskim Teksasie warto zjeść stek. Jest to prowincja, które słynie z wydobycia ropy i uprawy bydła stąd najlepsze steki w Kanadzie można zjeść właśnie tam. Oczywiście nie można wyjechać z Kanady bez przynajmniej jednej butelki syropu klonowego, który Kanada traktuje jako swoje dobro narodowe. 

Podobno Kanadyjczycy mają bzika na punkcie bekonu. Co najdziwniejszego z jego dodatkiem zdarzyło Ci się jeść?

Niestety nie jestem najlepszą osobą, żeby odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zanim jeszcze wyjechałam do Kanady nie jadłam mięsa, a jedynie ryby. Kanadyjczycy mają jednak niemałego bzika na punkcie bekonu. W sklepach można znaleźć bekonowe pączki z dodatkiem syropu klonowego, chipsy, miętówki, majonez, lizaki, popcorn czy dżem. 

Jednym z kultowych produktów kuchni kanadyjskiej jest wspomniany już syrop klonowy. W jaki sposób rozpoznać ten dobrej jakości? Czy Kanadyjczycy rzeczywiście tak dużo go jedzą? Piszesz, że mają nawet zawody w piciu syropu.

Kanadyjczycy traktują syrop klonowy jak swoje dobro narodowe. Kanada podchodzi do produkcji syropu klonowego tak poważnie, że w 1966 roku powstała specjalna organizacja zrzeszająca obecnie 7300 producentów z prowincji Quebec, w której produkowane jest 70% światowego syropu klonowego . Organizacja ta ma ściśle strzeżony zapas syropu, który jest magazynowany i dystrybuowany do jej członków w latach spadku produkcji. Baryłka syropu klonowego potrafi być droższa od baryłki ropy, więc to porównanie powinno oddać obraz jak jest on ważny dla Kanadyjczyków. Wybierając syrop klonowy warto zwrócić uwagę na jego kolor. Wyróżnia się cztery kolory i to właśnie barwa syropu podpowie nam czego możemy spodziewać się, jeżeli chodzi o smak. Najbardziej delikatnym syropem klonowym jest ten w kolorze złota, kolor bursztynowy oznacza bogaty smak, ciemny syrop będzie miał bardziej czerstwy, a bardzo ciemny kolor oznacza najbardziej wyrazisty smak. 

W książce wspominasz też o miłości Kanadyjczyków do grillowania. Czy widzisz tutaj punkt wspólny z upodobaniami Polaków? Czym ich barbeque różni się od naszego grilla?

Myślę, że przede wszystkim wielkością. Kanadyjskie barbecue są tak duże, że można w nich pomieścić kilkanaście steków za jednym razem. Barbeque, jest dla Kanadyjczyków jednym z ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu i nawet zima nie zatrzyma ich od tego, żeby zjeść średnio lub dobrze wysmażonego steka. Brak własnego grilla nie oznacza też, że musimy obejść się smakiem. W wielu miejskich parkach w Kanadzie można znaleźć proste metalowe grille, przymocowane do ziemi, a obok nich ławki piknikowe, które wyglądają jak ta z serii bajek o misiu Yogi. Wystarczy zabrać ze sobą prowiant, dobry humor i bliskich, żeby stworzyć piknikowe letnie wspomnienia.

Piszesz też o kanadyjskich weselach. Jakie Kanadyjczycy mają do nich podejście, także od strony jedzeniowej?

Typowo kanadyjskie wesele składa się z trzech głównych części: ceremonii, „Cocktail hour”, czyli około 90 minut sączenia drinków i jedzenia koreczków oraz z głównego obiadu, który zazwyczaj jest zasiadany i trwa ponad dwie godziny. Goście z wyprzedzeniem pytani są o swoje preferencje jedzeniowe i tak wielbiciele mięsa w większości przypadków dostaną steka z bitymi ziemniakami i warzywami, a osoby, które jedzą rybę otrzymają łososia z wcześniej wspomnianymi ziemniakami. Oprócz tego około godziny 23:00 pojawia się „Late night station”, czyli bufet gdzie z moich obserwacji najpopularniejszym daniem jest pizza, a na drugim miejscu nieoficjalne kanadyjskie danie - poutine. Na kanadyjskim ślubie stoły nie uginają się od jedzenia tak jak ma to miejsce w Polsce. Oczywiście w przypadku ślubów innych kultur jak hinduskich, włoskich czy portugalskich zazwyczaj podawane jest jedzenie z danej kultury. 

Jakie zasady gościnności panują w Kanadzie? Zdziwiło mnie na przykład to, że każdy przynosi swój alkohol.

Przychodząc do kogoś do domu na kolację czy urodziny zawsze trzeba przynieść własny alkohol. Oczywiście w pewnym momencie wieczoru dochodzi do wymiany i mieszania tego co każdy przyniósł. Alkohol, który przynieśliśmy i nie wypiliśmy, albo nie otworzyliśmy zostaje u gospodarza. Zawsze warto zapytać się osobę do której jesteśmy zaproszeni czy mamy przenieść coś innego oprócz alkoholu. Niekiedy może paść odpowiedź, żeby przynieść jakieś przekąski w postaci chipsów czy surowych warzyw. 

Kanada kojarzy nam się również z długą, mroźną zimą. Jakie są jedzeniowe sposoby Kanadyjczyków na przetrwanie tego czasu?

To prawda ostra, śnieżna zima w Kanadzie potrafi trwać nawet 6 miesięcy. Jednym ze sposobów na jej przetrwanie jest robienie barbeque, czyli grilla. Nie raz chodząc ulicami Toronto widziałam ludzi w swoich ogródkach czy na balkonach jak w stali opatuleni w zimowe ubrania i pilnowali grillujących się steków. Dla Kanadyjczyków smak i zapach jedzenia z grilla jest oznaką ciepłych dni spędzonych w przydomowym ogrodzie albo nad jeziorem, a jej zimowa wersja pozwala im przywołać te wspomnienia.