Z początkiem marca w Polsce wprowadzono stan epidemiologiczny związany z rosnącą liczbą zachorowań na koronawirusa. Zamknięto wiele galerii handlowych i sklepów. Niestety piekarnia „Cała w mące” również została do tego zmuszona. Jednak, aby nie zostać bez chleba Monika Walecka zaczęła dzielić się zakwasem. Przed drzwiami jej piekarni można znaleźć 50 porcji wraz z krótką instrukcją obsługi. Jej gest jest szczególnie ważny, gdy jesteśmy zachęcani do izolacji. Monika Walecka podpowiedziała, że po zabraniu do domu zakwas na chleb powinien się ogrzać. Następnie wieczorem powinno się go przełożyć do słoika i dokarmić 100 ml wody i 100 ml mąki. Rano na jego bazie będzie można upiec chleb.

Zapytana przez nas co nią kierowało, odpowiedziała:

To był ludzki odruch. Zrobiłam to z potrzeby serca. Pomyślałam, co mogę zrobić dla innych i przyszło mi do głowy, że podzielę się swoim zakwasem.

Monika Walecka przekonuje, że najważniejsze jest odpowiednie dokarmianie zakwasu mąką i wodą. Tym częściej, im częściej pieczemy chleb. Następnie dodaje, że jeżeli pieczemy rzadziej to zakwas powinniśmy trzymać w lodówce. Przed nakarmieniem zakwas na chleb powinien się ogrzać i dopiero dokarmić. Potem trzeba poczekać, aż zakwas na chleb sfermentuje i wtedy schować go do lodówki. Wystarczy to robić raz na dwa tygodnie, jeżeli rzadziej pieczemy chleb. Następnie dodaje, że przed pieczeniem chleba wystarczy dokarmić zakwas na chleb trzy razy, aby go wzmocnić.

Zobacz przepis:  Chleb żytni na zakwasie

Przygotowane przez nią porcje zakwasu rozeszły się jak świeże bułeczki. Jednak mają pojawiać się kolejne porcje do wzięcia. Warto być czujnym i śledzić piekarnię Moniki Waleckiej na przykład na jej profilu na Instagramie.