Magdalena Pomorska: Co na co dzień inspiruje Cię w kuchni?
Matteo Brunetti:
 Przede wszystkim inspiruje mnie moje otoczenie. Czasami widzę pewien kolor i myślę, jak by to było wspaniale stworzyć danie właśnie z takimi kolorami. Często inspiracją są też dla mnie moje wspomnienia. Włączają lampkę kreatywności i wtedy próbuje dążyć do takiego smaku, jaki miałem w głowie, jaki zapamiętałem. Nie zawsze się to udaje, ale krok po kroku zbliżam się do tego. Ale tak naprawdę największą inspiracją w mojej kuchni jest… pusta lodówka (uśmiech). Kiedy mam w lodówce dosłownie kilka ostatnich produktów, to dla mnie najlepsza i najłatwiejsza okazja,  aby stworzyć nowe połączenia i dania.

Jaki jest Twój smak dzieciństwa, o którym nigdy nie zapomnisz ?

Mój smak dzieciństwa, a jednocześnie danie, którego nigdy nie zapomnę i które niezależnie, gdzie przygotowane zawsze smakuje tak samo dobrze, to kogel-mogel. Wystarczy kilka składników – jajko, cukier i kakao – żeby podać przysmak, który gdziekolwiek zjedzony na świecie, będzie smakować tak dobrze jak w domu. Pyszny, powtarzalny i taki sam wszędzie.

A ulubione comfort food?

Mój ulubiony comfort food to zdecydowanie pasta. Bez niej nie mógłbym żyć. Pasta w różnym wydaniu przypomina mi każdego dnia czas spędzony w mojej ojczyźnie. I nieważne, czy makaron przygotowywała moja mama, czy babcia, czy wujek, nie miało to znaczenia, bo zawsze dania z makaronu były w moim domu przepyszne.

Jaki trend kulinarny jest najbliższy Twemu sercu?

Najbliższy mi jest obecnie trend nowaste. Ograniczenie do minimum marnowania jedzenia, to przekaz, który promuje na moich profilach w social media. Jak gotuję, próbuję używać każdego składnika w stu procentach. Czasami wszystko w jednym daniu, a czasami wykorzystując resztki do innej potrawy. Dobrym przykładem są np. buliony na resztkach z warzyw czy ciekawe pudry jadalne z wysuszonych i drobno zmielonych produktów.

Jakie mity związane z kuchnią włoską najczęściej obalasz?

Największy mit, który obalam to fakt, że Włosi jedzą mnóstwo pizzy. W rzeczywistości nie zjadają jej aż tyle, ile powszechnie się myśli. Dla nas pizza jest weekendowym daniem, które można zjeść na spotkaniu ze znajomymi, a kawałek pizzy to też przekąska typu street food, kiedy potrzebujemy zjeść coś szybko na ząb. Ciekawostką jest, że kraj, który przoduje w spożyciu pizzy i je naprawdę duże ilości tej potrawy pod względem rocznego spożycia na osobę to Francja.  Czyli słynna francuska finezja jednak się kłania do kuchni włoskiej (uśmiech).

A gdybyś miał polecić przyjaciołom z Włoch najlepsze polskie danie, to co by to było i dlaczego? Sam byś to przygotował, a może wybrał ulubioną restaurację?

Na pewno dałbym im do spróbowania coś nie za bardzo słynnego, czyli ani pierogi, ani schabowy. Raczej zaproponowałbym im żurek śląski zrobiony przez prawdziwego Ślązaka. A jeżeli chodzi o restauracje, to słałbym ich prosto do mojej babci, ale jeśli po wizycie u niej wszyscy przytyliby 5 kg to inny problem (uśmiech).

Czy masz swoje ulubione kuchenne akcesorium?

Jeden z gadżetów, który używam regularnie i  najbardziej kocham w swojej kuchni, jest blender. Dzięki niemu w trakcie gotowania naprawdę można czynić cuda. 

Co polecasz ugotować dla drugiej połówki na specjalną okazję?

Jeżeli planujemy ugotować coś dla drugiej połówki, to polecałbym przygotować pyszne i zarazem proste spaghetti napoli. Makaron z pomidorkami, bazylią i parmezanem będzie idealny na obiad. A na deser? Oczywiście domowe tiramisu!  Ale tak naprawdę to dania są tylko częścią udanego spotkania, liczy się pasja i serce włożone w przygotowanie dania - to zrobi różnicę!