Tak naprawdę to z pozoru niedostępne miejsce jest świątynią gościnności. Od progu wita nas uśmiechnięta obsługa, a szef kuchni wielokrotnie wychodzi do gości, żeby po prostu z nimi porozmawiać. Wyjątkowy stosunek do odwiedzających Gothic Cafe widać tu zresztą wszędzie – jesteśmy w końcu na Zamku Krzyżackim w Malborku, a Krzyżacy przyjmować gości potrafili.

Obiad u Wielkiego Mistrza

Do tych dawnych tradycji nawiązuje Bogdan Gałązka, szef kuchni, ale i pasjonat zamkowej historii. Nagrodzonego tytułem Szefa Kuchni Tradycyjnej Gałązkę fascynują dawne receptury, które stara się przekładać na współczesny kulinarny język.

Dlatego w menu znajdziemy lody szafranowe, zielonego śledzia z jabłkiem, cebulą i pesto czy szarpaną golonkę z orkiszem i grzybami. Początek uczty to jednak prozaiczny wydawałoby się koszyk z pieczywem. Koszyk na widok którego zapiera dech. Właściwie nie do końca jest to koszyk. To raczej misterna złota szkatuła, która po brzegi wypełniona jest chrupiącymi skarbami – są tu posypane pestkami mięciutkie bułeczki, trzeszczące w zębach podpłomyki z czarnuszką, makowe obwarzanki i cebularze z prawdziwego zdarzenia. Uwaga, nawet nie zauważycie, kiedy będziecie najedzeni! A tu przecież jeszcze tyle dobroci.

Na przystawkę wybieramy pierogi. Pod rozpływającą się w ustach warstewką ciasta znajdujemy farsz z pieczoną gęsią, całość podlana jest sosem pieczeniowym. To mięsny raj, poziom umami wzrasta z każdym kęsem.

Mięso jest tutaj zresztą grane w wielu wariantach i nigdy nie zawodzi. Skuście się na pierś z kurczaka w gęstym pesto pietruszkowym, a będzie to najbardziej soczysty kurczak w waszym życiu. Podany z chrupkimi marchewkami obsypanymi hojnie sezamem i orzeszkami ziemnymi nabiera nieco orientalnego charakteru.

Aksamitne mięso, którego nie można przestać jeść to także królik podany z kopytkami i zielonym groszkiem w sosie z białych warzyw. Jakie to dobre! Przy naszym stole nikt nic nie mówi, słychać tylko pełne uznania mlaskanie. Talerz niemalże wylizujemy.

Trzeba tutaj zaznaczyć, że porcje w Gothic Cafe są imponujące. Przystawki i sałatki wyglądają tak, że w większości przypadków zupełnie wystarczą za pełen obiad (dodajcie do tego jeszcze pieczywo). Stąd nikt nie wychodzi głodny.

Kuchnia średniowieczna inspiruje Gałązkę, ale nie determinuje tego, co znajdzie się na talerzu. Smaki w Gothic Cafe są mocno zróżnicowane, ale niemal wszystkie można zamawiać w ciemno – na pewno je polubicie!

Naleśniki na peronie

Desery również są tu niezwykłe. Mus chałwowy podawany z owocowym sosem i świeżymi owocami doskonale pasuje pod mocne espresso, a sernik z serem kozim to trochę inne niż wszyscy znamy, wydanie tego popularnego ciasta.

Są jeszcze naleśniki. Kiedy opowiadałam znajomym o zamiarze wybrania się do Malborka, nad wyraz często słyszałam: „W samym mieście nie byłem, ale przejeżdżałem wielokrotnie”. No właśnie, pociągi przez Malbork jadą m.in. do Gdańska. Oczywiście, warto do Gothic Cafe po prostu przyjechać specjalnie, ale jeśli nie macie takiej możliwości, jest jeszcze jedna opcja: naleśniki dostarczane do… pociągu. Od jakiegoś czasu, Gothic dostarcza pakowane w piękne pudełka naleśniki z serem i sosem malinowym do konkretnego wagonu. Wystarczy, że podacie dokładną godzinę, o której wasz pociąg zatrzyma się na stacji. Warto, ponieważ naleśniki są miękkie jak puchate poduszeczki i smakują świetnie.

Gothic Cafe z przyjemnością łamie wszystkie stereotypy, dotyczące restauracji przymuzealnych. Podobnie jak sam Zamek Krzyżacki, restauracja działa na światowym poziomie, a szef Bogda Gałązka sprawia, że wizyta w Malborku jest całościowym doświadczeniem, z łatwością przenoszącym nas w czasie.

W Gothic Cafe najlepiej zrobić rezerwację na konkretną godzinę. Aby dostać się do restauracji nie musimy kupować biletu na zwiedzanie zamku. Wystarczy, że poinformujemy ochronę o posiadanej rezerwacji. Bogdan Gałązka często uczestniczy także w kulinarnych imprezach lub sam je organizuje na zamku. Korzystajcie z każdej okazji, żeby spróbować jego kuchni!