Freeganizm może być ratunkiem na marnotrawstwo. Z raportu Federacji Polskich Banków Żywności z 2018 roku wynika, że statystyczny Polak, wyrzuca średnio 247 kg żywności rocznie. To aż 9 ton w skali całego kraju, co daje Polsce niechlubne 5. miejsce na liście europejskich państw pod względem marnowania jedzenia. A tak wcale nie musi być!

Czym jest freeganizm?

Freeganizm ma na celu podejmowanie racjonalnych wyborów konsumenckich i przeciwdziałanie marnowaniu żywności. Freeganie bojkotują nadmierną konsumpcję i ograniczają wytwarzanie odpadów. Wydawałoby się, że są to szczytne idee, które powinny przyświecać każdemu z nas. Istnieje jednak pewien kontrowersyjny szczegół związany z działalnością freegan. Jedzenia szukają w śmietnikach.

Czy freeganie jedzą śmieci?

Teoretycznie może wydawać się, że freeganie jedzą żywność niezdatną do spożycia, ale wcale tak nie jest. Na śmietniku lądują świeże warzywa i owoce, które uległy mechanicznym uszkodzeniom, przebarwieniom i najzwyczajniej w świecie są nieatrakcyjne dla konsumenta, a co za tym idzie, nie sprzedają się. Często trafiają tam także produkty z krótką datą ważności, lub te przeterminowane o kilka dni. Inicjatywa freeganizmu pozwala je uratować przed zmarnowaniem.

Nurkując w śmietnikach freeganie znajdują pożywienie, ale jednocześnie nagłaśniają problem marnowania żywności. Problem jest poważny - według badań przeprowadzonych przez ONZ (Stan bezpieczeństwa żywnościowego i wyżywienia na świecie) w 2018 r. około 820 mln ludzi (czyli co 9 człowiek na świecie) nie miało wystarczającej ilości pożywienia.

Początki freeganizmu

Słowo freeganizm to zbitka angielskich wyrazów free (wolny, darmowy) i vegan (wegański). Sformułowanie to zostało stworzone w Stanach Zjednoczonych przez jednego z założycieli ugrupowania Food Not Bombs (Jedzenie Zamiast Bomb), które rozdaje ciepłe posiłki biednym, bezdomnym i bezrobotnym na całym świecie.

Ze względu na poszukiwania jedzenia w kontenerach na śmieci, w języku polskim funkcjonuje określenie kontenerowcy. Jednak to angielskojęzyczne określenie freeganizm cieszy się większą rozpoznawalnością.

W Polsce freeganizm to zjawisko stosunkowo młode. Pierwszy raz usłyszeliśmy o freeganach kilkanaście lat temu, ale dopiero teraz idea freeganizmu zyskuje rozgłos. Pomagają w tym media społecznościowe, w których freeganie dzielą się wskazówkami i zdjęciami znalezionych produktów. Często są to prawdziwe skarby, z których przygotować można pełnowartościowe i zdrowe posiłki.

 

Freeganizm w Polsce

O popularności freeganizmu w Polsce świadczyć mogą liczne grupy na Facebooku, które zrzeszają sympatyków ratowania żywności ze śmietników. Na ogólnopolskiej grupie freegańskiej zebrało się ponad 26 tys. członków. Każde z większych miast ma także dedykowaną sobie grupę zrzeszającą freegan.

Na grupie freeganizm Warszawa jest aż 13,5 tys. osób. Na grupach tego typu znaleźć można setki pomocnych rad i czerpać z doświadczenia innych freegan.  Często osoby zbierają się w grupy i razem wybierają się ratować jedzenie ze śmietników. Równie prężnie działa grupa freeganizm Poznań.

Freeganie nadwyżki znalezionego jedzenia przekazują swoim bliskim lub zawożą je do miejskich jadłodzielni, z których skorzystać może każdy. O inicjatywie jadłodzielni warto pamiętać, gdy w lodówce zalegają nam resztki jedzenia ze świąt lub przyjęcia.

0

Freeganizm staje w opozycji do konsumpcyjnych zasad kierujących światem. Freeganie swojego jedzenia szukają często na nocnych wyprawach zwanych skipami, podczas których swoje kroki kierują nie do sklepu, a na śmietnik, zaglądając do kontenerów wielkich dyskontów, marketów, restauracji i targowisk.

Freeganizm wykorzystuje lukę w prawie, która nie klasyfikuje jednoznacznie zabrania cudzych odpadów jako kradzieży. Freeganie muszą jednak uważać! 

Znaczna część dużych sklepów spożywczych ustawia swoje kontenery za ogrodzeniem, a niekiedy nawet zamyka je na kłódkę, co znacznie utrudnia freeganom ich poszukiwania. Przeforsowanie takich zabezpieczeń może stanowić podstawę do oskarżenia entuzjastyka freeganizmu o kradzież z włamaniem.

Zdarza się, że freeganizm spotyka się z brakiem zrozumienia ze strony pracowników sklepów, którzy wzywają policję. Mimo to przed polskim sądem nie stanął jeszcze nikt oskarżony o freeganizm.

1

Jak wybrać się na swojego pierwszego skipa? To pytanie zadaje sobie każdy, kto myśli o rozpoczęciu przygody z freeganizmem. Najtrudniejszy jest pierwszy raz, podczas którego trzeba wyzbyć się wstydu i społecznych barier, które hamują nas przed nurkowaniem w śmietniku.

Obraz człowieka grzebiącego w śmieciach jednoznacznie kojarzy nam się z bezdomnym, a przecież freeganie to w znacznej większości ludzie dobrze sytuowani, których bez problemu byłoby stać na zakup jedzenia.

 
 
 
 
2
3
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

4

5

Czasem można spotkać się z krytyką freegańskiego ruchu. Freeganom zarzuca się pozostawianie po sobie bałaganu na śmietnikach, co przysparza problemów pracownikom sklepów. Niekiedy nawet uważa się, że freeganie zabierając jedzenia ze śmietnika dopuszczają się kradzieży.

Rosnąca wrażliwość na problemy związane z nadmiernym konsumpcjonizmem i marnowaniem surowców sprawia jednak, że freeganie spotykają się z coraz bardziej pozytywnym odbiorem. Zapytaliśmy edukatorkę ekologiczną i specjalistkę od zero waste Sylwię Majcher o jej opinię na temat freeganizmu. 

- Freeganie to dla mnie cisi bohaterowie i ratownicy jedzenia, które nie spełniało norm czy sklepowych wytycznych i trafiło do śmietnika, a nie do koszyka klienta. Udowadniają, że żywność, którą ktoś skazał na straty, jest wciąż wartościowa i bez obaw można ją wykorzystać we własnej kuchni – tłumaczy ekspertka.

Jak mówi Majcher, ta forma ratowania jedzenia przez freegan powinna być powodem do dumy, nie wstydu. W Wielkiej Brytanii 20-40 proc. warzyw i owoców nie ma nawet szansy trafić na sklepowe półki, ponieważ nie spełnia norm – od razu kończy w koszu. 

 - Śledzę róże freegańskie profile w mediach społecznościowych i widzę, ile dobrego jedzenia mogłoby się zmarnować, gdyby nie ich inicjatywa. Jesteśmy zbyt rozkapryszeni i przyzwyczajeni do idealnego wyglądu jedzenia. Freeganizm odczarowuje ten obraz - stwierdza ekspertka.

6

Według Sylwii Majcher nie musimy od razu próbować freeganizmu, by ratować jedzenie. Zmiany warto rozpocząć od własnej lodówki. Kilka prostych trików zero waste pozwoli nam ograniczyć marnowanie żywności. Ekspertka przedstawiła nam kulinarną instrukcję, która składa się z kilku etapów przygotowania.

Po pierwsze ważny jest monitoring zgromadzonych zapasów, odpowiednie ich przechowywanie, kreatywne wykorzystanie i wreszcie troska o resztki. Realizacja wszystkich tych punktów ułatwia ograniczenie jedzeniowych start. 

Lodówkę warto potraktować jako sklep pierwszego wyboru i do niej oraz szafek kuchennych zaglądać przed wyjściem po zakupy. W ramach monitoringu dobrze jest w widocznym miejscu mieć listę ze składnikami, które czekają na wykorzystanie.

7

W odpowiedzi dla nas Sylwia Majcher radzi, by do sklepu koniecznie pójść z listą produktów, które zamierzamy kupić. Dzięki niej zyskamy konkretne oszczędności – pieniędzy i czasu spędzonego na zakupach. Tymczasem ponad 75 proc. Polaków jej nie robi.

- Dodatkowo po przyjściu ze sklepu dobrze jest zatroszczyć się o przyniesione składniki. Na przykład ułożyć na odpowiednich półkach w lodówce te, które potrzebują chłodu - mówi Majcher. 

Jak tłumaczy ekspertka, ziemniaki, cebula, czosnek, pomidory, ogórki zdecydowanie wolą umiarkowaną temperaturę. Truskawki czy maliny należy myć dopiero przed zjedzeniem, bo wykąpane wcześniej szybciej się popsują. 

- Płukanie lubi sałata, jej liście owinięte w wilgotną ściereczkę dłużej pozostaną świeże. Ziołom termin ważności przedłuży zanurzenie końcówek w szklance z wodą. Sypkie czy suche warto przełożyć do słoików, które są dla nich najlepszą ochroną. W takich pojemnikach też wyraźnie widać, ile produktu mamy jeszcze do wykorzystania. To taki drobny trik, który dużo potrafi zmienić - radzi Majcher.
 

 
 
 
 
8
9
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl ten post na Instagramie.0