Magdalena Pomorska: Co inspiruje panią w kuchni?

Anna Starmach: Tak naprawdę do gotowania może nas inspirować wszystko i zdecydowanie podpisuję się pod tym stwierdzeniem. Inspiruje mnie w kuchni otaczający świat, inni ludzie oraz kucharze. Wiele pomysłów i inspiracji dostarczają mi podróże. Poznając smaki oraz produkty z różnych zakątków świata, układam w głowie, jak wykorzystać je w przepisach i swojej kuchni. Ostatnio ogromną inspiracją są dla mnie superfoods, bogactwo smaku i wartości tych produktów naprawdę może zaskoczyć! Superfoods dołączam do już istniejących moich przepisów lub tworzę nowe receptury. Moja kuchnia dzięki temu jest nie tylko pyszna, ale też zdrowa. To zdecydowanie dobry kierunek, który wyznacza też hasło "pysznie i zdrowo!".

A jaki są pani smaki dzieciństwa?

Moje smaki z dzieciństwa to z jednej strony doskonała zupa pomidorowa gotowana przez moją mamę, a z drugiej strony kluski leniwe, które uwielbiałam przygotowywać. I które ostatnio też były w mojej kuchni. O dziwo, bo staram się jednak ograniczać typowe potrawy mączne, których w polskiej kuchni mamy pod dostatkiem i Polacy bardzo je lubią. Kluski leniwe przygotowałam nieco inaczej, bo właśnie z jednym z superfoods, a konkretnie z czarnuszką, która dodała daniu więcej właściwości odżywczych. Czarnuszka pasuje też do przepisu na pierogi ruskie! Muszę przyznać, że pierogi to też jedna z moich ulubionych potraw z dzieciństwa.

Kuchnia krakowska też pewnie jest bliska pani sercu. Małdrzyki krakowskie, maczanka krakowska…

Maczanka po krakowsku to jest coś doskonałego (uśmiech). Mam wujka, który się specjalizuje w przygotowaniu tego specjału i za każdym razem, kiedy mamy się spotkać, serwuje ją dla mnie. Esencjonalny sos, klasyczna kajzerka – proste smaki, a tak doskonałe! Maczanka to jednak nie wszystko. Tradycyjnie powiem, że z krakowskich przekąsek i kulinarnych symboli polecam precle z makiem.

Bez jakiego gadżetu w kuchni nie może się pani obyć?

Jestem zdania, że kucharzowi do gotowania jest potrzebny przede wszystkim dobry nóż. Dobrze, jeśli kucharz ma swój personalizowany. Dawniej było tak, że z miejsca na miejsce przemieszczałam się zawsze z własnymi nożami, tak byłam do nich przyzwyczajona. Niestety, po przypadkach zarekwirowania na lotnisku, bo nie zostały nadane w bagażu, potrafię się z nimi rozstać na trochę. I wiem, że da się gotować bez swojego noża, ale z własnym jest o wiele przyjemniej.

Który trend ostatnich sezonów najbardziej panią zachwycił?

Najbardziej cieszę się z tego, że gotujemy nie tylko pysznie, ale też zdrowo. Doceniamy oczywiście walory smakowe, ale coraz częściej zwracamy też uwagę na wartości odżywcze produktów i stawiamy na zbilansowane posiłki. Wiemy już, że danie może nie tylko być pięknie podane i doskonale smakować, ale przede wszystkim może korzystnie wpływać na nasze zdrowie i samopoczucie. Pomagają nam w tym m.in. superfoods. To w tych produktach znajdziemy szereg witamin i mikroelementów.

Jakie więc superfoods znajdą się u pani na podium w kuchni?

Sprawa jest bardzo prosta (uśmiech). Na pierwszym miejscu jest miechunka peruwiańska, na drugim morwa biała, a na trzecim jagody acai. Mój numer jeden, czyli miechunkę po pierwsze możemy mieć w torebce i podjadać w ramach zdrowej, ale słodkiej przekąski. Po drugie możemy włączyć na stałe do codziennych posiłków. Miechunka u mnie pojawia się m.in. na śniadanie – jaglanka, gryczanka czy owsianka na wodzie z jej dodatkiem zdecydowanie zyskuje w smaku. Do ciepłych śniadań pasuje wyśmienicie. Miechunka poza pysznym smakiem ma wysoką zawartość witaminy C, co wzmacnia odporność organizmu. W superfoods fajne jest to, że w większości są pyszne same w sobie i do czego byśmy ich nie dodali, to całość będzie naprawdę smaczna.