Aby dzieci polubiły jedzenie, muszą kojarzyć z przyjemną sytuacją. Niech wspólne jedzenie śniadania lub obiadu stanie się waszą tradycją – to czas, kiedy możemy odłożyć na bok telefon i skupić się na tym, co tu i teraz. Jak zachęcić małego niejadka, by zjadł z nami?

Ukryte składniki

Wielu rodziców namawia dzieci do jedzenia np. warzyw, których dzieci nie chcą jeść. Powodów może być wiele. Z jednej strony może nie podchodzić im sam smak danego produktu, z drugiej problemem może być konsystencja. Warto więc takie warzywa czy inne składniki przemycać w daniach, w których ich smak nie będzie wyczuwalny, zostaną za to wartości odżywcze.

- Nie lubię gotowanej marchewki i cukinii, dlatego byłam w szoku, kiedy się dowiedziałam, że moja mama dodaje je do spaghetti. Są w ogóle nie do wyczucia – opowiada Paulina Foremny. Wszelkiego rodzaju zupy i sosy to łatwy sposób na „trudne” produkty. Możemy także upiec np. wytrawne muffiny albo zapiekankę.

Innym, bardziej prostym i oczywistym sposobem jest podanie nie do końca lubianych przez dzieci składników w atrakcyjnej formie. W końcu kto mógłby się oprzeć papryce, która na kanapce układa się w kształt misia, albo brokułom, które na talerzy wyglądają jak małe drzewka? Opowiadajmy dzieciom historie, przywołujmy pozytywne skojarzenia. Jednocześnie nie katujmy ich produktami, których naprawdę nie lubią – postarajmy się znaleźć dla nich alternatywę lub przyrządźmy w inny sposób.

Zobacz też: Paulina Foremny i smaki, które nosimy w sobie od dziecka

Samodzielne gotowanie

Kiedy widzimy proces powstawania danej potrawy od razu mamy do niej inny stosunek. A co dopiero, kiedy aktywnie w nim uczestniczymy! Tak samo jest z dziećmi – jeśli przygotują coś samodzielnie chętnie to zjedzą. Od małego możemy wprowadzać dzieci w kulinarne tajniki, niech pomagają nam najpierw w prostych pracach, później mogę też przygotowywać dania samodzielnie. Tak właśnie swoją przygodę z gotowaniem zaczynała Paulina Foremny.

- Pomagałam mamie robić pierniczki, a potem sama zaczęłam gotować. Pierwsze danie, które zrobiłam to były chyba ciasteczka kruche. Patrzyłam i uczyłam się, a kiedy czegoś nie umiałam, mama mi pokazywała. Bardzo dobrze gotuje – potrafi ugotować wszystko – opowiada.

Gotowanie wyzwala kreatywność i uczy dziecko, jak odpowiednio dobierać np. przyprawy do dań czy jak dużo danego produktu dodać do potrawy. To dobry sposób, żeby niejadek sam modyfikował nielubiane dania, np. przez ciekawe dodatki lub przyrządził to, co mu smakuje.

- Może spróbować przygotować danie samodzielnie. Zaplanować, co zrobi na obiad – niech będzie to coś, co lubi! Ja na przykład bardzo lubię carbonarę, za którą wcześniej nie przepadałam. Zrobiłam ją jednak po swojemu, zamiast żółtka dodałam odrobinę śmietanki i wyszła pyszna. W domu czasami ja gotuję, czasami mama. Umawiamy się raz na jakiś czas, że będę coś przygotowywać, robię listę zakupów tacie i wtedy gotuję to, co lubię – mówi Paulina.

Czytaj także:  przepis na gofry

Różne wersje ulubionych dań

Wasze dziecko z pewnością ma chociaż kilka dań, które autentycznie lubi. Być może chodzi o konkretny smak lub formę podania – pytajcie i obserwujcie! A potem ugotujcie mu coś podobnego. Sama zupa pomidorowa, zwykle lubiana przez dzieci może mieć co najmniej kilka różnych wersji – aby ją urozmaicić wystarczy choćby dorzucić do niej pomidory w kawałkach lub posypać z wierzchu niewielką ilością startego parmezanu i bazylią.

Do różnych modyfikacji nadają się też np. placki czy naleśniki. Zadbajmy również o to, żeby w przygotowywanych przez nas daniach był element chrupiący, który zawsze podnosi ich atrakcyjność!

Zobacz także:  przepisy dla dzieci 

Wybór

Pozwólmy dziecku wybrać, co zje danego dnia. Nie mówimy tutaj o nieograniczonym wyborze, ale prostych decyzjach, typu zupa z ryżem czy makaronem, surówka z kapusty czy buraczki, ziemniaki gotowane czy pieczone. Dzięki temu nasze zaplanowane wcześniej menu specjalnie się nie zmieni, a dziecko będzie miało poczucie, że samo zadecydowało o tym, co zje. Często tyle wystarczy, by nagle posiłek wydał się dużo bardziej apetyczny.

Rodzice mają często tendencję do nakładania dziecku ogromnych porcji i dziwienia się, dlaczego maluch nie jest w stanie ich zjeść. Warto nakładać dziecku mniej lub pozwolić, by nałożyło sobie samo – w ten sposób uczymy je, w jaki sposób może komponować danie na swoim talerzu. Dobrym pomysłem jest też wybranie jednego dnia w tygodniu, np. piątkowego wieczoru lub sobotniego poranka na przygotowanie dziecku ulubionego dania. Jeśli umówimy się z dzieckiem, że może raz w tygodniu zdecydować, co będzie na obiad, zmniejszamy ryzyko, że będzie prosiło o naleśniki czy gofry codziennie.

Zobacz:  ziemniaki opiekane

Odkrywanie nowych smaków

Pamiętajmy, że dzieci uczą się przez naśladowanie. Jeśli dla siebie przygotowaliście apetycznie wyglądającego kotleta z ziemniaczanym puree i surówką, a wasze dziecko ma przed sobą warzywną papkę, nic dziwnego, że nie chce jej zjeść. Oczywiście, dziecięce menu powinno być uzależnione od wieku naszej pociechy, ale nawet kiedy karmimy niemowlaka, warto dać mu powąchać lub polizać „dorosłe” jedzenie. Niech oswaja się ze smakami. Taka edukacja jedzeniowa działa! Poza tym postępujmy zgodnie z zasadą, że podajemy dziecku to, co sami chętnie byśmy zjedli i co byłoby dobre dla naszego zdrowia. Jeśli będziemy zajadać chipsy, nasze dzieci też będą chciały je jeść. Warto również raz na jakiś czas zabrać dziecko do restauracji – niech ma możliwość spróbowania zupełnie inaczej niż w domu przyrządzonych dań. Coraz więcej lokali ma dobrze skomponowane dziecięce menu (to już nie tylko kurczak z frytkami). Paulina Foremny powiedziała nam, że w restauracjach zamawia bardzo różne rzeczy, lubi eksperymentować i próbować nieznanych sobie wcześniej dań. Sama jednak niekoniecznie chciałaby pracować w profesjonalnej restauracji. Jej marzeniem jest zostać architektem, ale nadal pielęgnować pasję do gotowania.