Coraz więcej restauracji ma w menu dania w tym nietypowym dla kuchni kolorze. Nie musimy się jednak obawiać, zwykle smakują one tak samo jak ich kolorowe odpowiedniki. Czerń ma na celu podkręcić walory wizualne dania, nie zmieniając przy tym jego smaku.

Czy to nowość?

Otóż nie, czarne jedzenie jest w naszej (i nie tylko) kulturze obecne od dawna. Wystarczy wspomnieć słynną czarną polewkę, czyli inaczej czerninę. Jest to zupa z dodatkiem krwi, np. kaczej. W dawnych czasach podawano ją odtrąconym zalotnikom – kolor zupy jasno dawał im do zrozumienia, że mogą szukać szczęścia gdzie indziej.

Współcześnie, wystarczy zajrzeć na Facebooka lub Instagram, by znaleźć mnóstwo przykładów barwionych na czarno dań. I o ile naturalnie czarne produkty, takie jak sezam czy kawior nikogo nie dziwią, o tyle hamburger z czarną bułką czy czarne rożki do lodów wzbudzają kontrowersje.

Dlaczego tak się dzieje?

Wiele osób uważa takie dania za nieapetyczne i traktuje raczej jako rodzaj kulinarnego dziwactwa niż coś, co chętnie by zjadły. Jedną z przyczyn takiego stosunku do czarnego koloru na talerzu jest fakt, że rzadko występuje on w naturze i nasz mózg od razu odnosi się do niego z nieufnością.

Wzrok, podobnie jak inne zmysły, ma chronić np. przed trucizną. Dlatego nie lubimy smaku gorzkiego, który często łączy się z tym, co jest szkodliwe dla naszego zdrowia. Tak samo jest z kolorami. Czerń przywodzi na myśl negatywne skojarzenia – z zepsuciem i śmiercią. Zupełnie inaczej jest np. w Japonii, gdzie czarne jedzenie jest traktowane jako coś zupełnie zwyczajnego.

 

 

Is it Halloween yet? get the countdown started at @little.damage with our pumpkin pie-flavored Black Jack ice cream!

Post udostępniony przez Little Damage Ice Cream shop(@little.damage)