Gotuje, fotografuje i uczy roślinnej kuchni. Dominika Wójciak z roku na rok zaskakuje nas coraz bardziej swoim smakiem, pomysłowością i pozytywną energią. Jej najnowsza książka „Sezonowe warzywo” to must have dla wszystkich wielbicieli slow foodu.

Mimo, że nie jesteś zdeklarowaną wegetarianką, zwykle gotujesz roślinnie. Co cię najbardziej kręci w kuchni wege?

Przede wszystkim różnorodność, mnogość możliwości kulinarnego zastosowania i… szybkość przygotowania. Na prawdę nie mam pojęcia skąd biorą się mity o tym, że najszybciej i najłatwiej przygotować mięso. Kiedy chcę zrobić mięsną harirę z podhalańska baraniną, musze poświęcić jej kilka godzin. Wersja „wege" zabiera mi maksymalnie 40 minut. W ogóle uważam, że jeśli ma się w domu, warzywa, oliwę i trochę przypraw oraz kuchnię wyposażoną w piekarnik, to ma się obiad. Mój piekarnik jest włączany codziennie, a pieczone warzywa z kaszą, która została z obiadu poprzedniego dnia to mój lunch codzienny. I wcale nie oznacza to, że jem monotonnie. Jednego dnia piekę marchewki z winogronami i melasą z granatów i jem z soczewicą oraz prażonymi migdałami. Kolejnego dnia te same marchewki piekę z koprem włoskim, czerwona cebulą i różowym pieprzem ­– w ten sposób mam kompletnie inne danie. Kuchnia warzywna daje niemal nieograniczone możliwości. Z korzenia pietruszki można zrobić owsiankę, placki śniadaniowe, zupę z czosnkiem i jabłkiem, sałatkę z pęczakiem i gruszką, pieczeń na niedzielny obiad i… budyń z rabarbarem na deser. I to jest absolutnie fascynujące. Jadłaś kiedyś budyń z pietruszki? Nie? Koniecznie spróbuj!

Często mówisz, że inspiracji szukasz podczas podróży. Gdzie szukałaś pomysłów na „Sezonowe warzywo”? Jak zrodził się ten pomysł?

Po sukcesie WARZYWA (ponad 16 tys. sprzedanych egzemplarzy!) kolejna cześć wydawała mi się dosyć naturalnym krokiem. Książka powstawała przez ponad rok, wiosną zbierałam pomysły na szparagi, latem na paprykę i pomidory, jesienią gotowałam bakłażany. To mój naturalny kuchenny rytm. Zapisywałam po prostu codzienność na stole, potem próbowałam, doprawiałam i testowałam na najbliższych. W tym czasie podróżowałam głównie po Polsce, prowadziłam warsztaty, rozmawiałam z ludźmi. „Sezonowe warzywo” to zapis tego co przez ostatni rok podawałam na moim stole. Oczywiście czerpałam z doświadczeń poprzednich podróży, ale nie jest to książka inspirowana jednym regionem. Dużo w niej bliskowschodnich przypraw, ale są tez przepisy, gdzie jedyne przyprawy jakich używam to sól i pieprz. 

Jakiś czas temu przeprowadziłaś się w góry, na wieś. Zbierasz czasem dzikie rośliny i zioła do swoich wariacji na talerzu? A może założyłaś swój warzywnik?

Och, to mój główny cel na 2017 rok! Warzywnik powstaje! Na początek dosyć niewielki. Posadziłam sałaty, rukolę, rzodkiewki i fasolkę szparagową, chciałabym posadzić też cukinię i dynię, głównie na kwiaty, ale jeśli uda mi się wychodować warzywa będę przeszczęśliwa! Jest też oczywiście sekcja ziołowa z lubczykiem, bazylią, mięta, koprem, estragonem, lawendą i hyzopem. Ten ostatni to moja wielka miłość, odświeżyłam ją podczas wakacyjnego pobytu na Warmii, konkretnie w Kwaśnym Jabłku. Byłam mocno zdeterminowana by zdobyć to zioło do własnego zielnika i udało się, sadzonkę dostarczyła mi Małgosia Minta. Hyzop jest świetny do grillowanych warzyw i ryb, trochę przypomina estragon, jest nieco bardziej żywiczny. Gospodarz Kwaśnego Jabłka, Marcin, dodaje gałązkę hyzopu do kompotu z porzeczek, co zamierzam osobiście przetestować.  Jak dotąd w ogrodzie mam kilka drzewek owocowych, planuję dosadzenie agrestu i wszystkich rodzajów porzeczki (z myślą o kompocie z hyzopem). Z dzikich roślin wykorzystuję na razie krwawnik i mniszek, nie jestem zielarskim ekspertem, choć to bardzo ciekawa dziedzina. Zamierzam zjadać młode listki lipy i zebrać kwiaty na herbatkę ziołową, mam też na swoim koncie pierwszy samodzielnie pozyskany sok z brzozy :)

Potrawy, które przygotowujesz sprawiają wrażenie wykwintnych i skomplikowanych, ale gdy wczytamy się w przepis, okazują się całkiem proste. Jaki jest sekret udanej kompozycji na talerzu?

Właśnie to jest moim zdaniem sekretem warzywnej kuchni! Dzięki bogactwu przypraw i ziół, oraz takim zabiegom jak pieczenie lub powolne duszenie sprawia, że proste, niemal pospolite jarzyny stają się wymyślnym daniem, a ich przygotowanie jest banalnie proste, dla każdego. Na prawdę łatwo zepsuć stek, ale trzeba być bardzo zakręconym by przygotować niesmaczne warzywa, szczególnie kiedy sekret ich smaku tkwi w dodatku przypraw lub prażonych ziaren. Moim zdaniem przyjacielem każdego warzywożercy (tudzież warzywoholika) jest wspomniany wcześniej piekarnik, a także dodatek prażonych orzechów, ziaren, pestek i nasion. Pieczenie warzyw sprawia, że ich skarmelizowana skórka nabiera skoncentrowanego smaku, pewnej głębi, której często brakuje warzywnym posiłkom. To samo zadanie spełniają uprażone orzechy, pestki słonecznika lub dyni albo ziarna sezamu. Zwykła sałatka z surowych warzyw posypana mieszanką dukkah (prażone przyprawy plus orzechy i ziarna) nabiera dzięki jednemu prostemu dodatkowi bogatego, bliskowschodniego smaku. 

Czy masz już plany na kolejne projekty? Za rok kolejna książka? A może program kulinarny?

Przede wszystkim blog! Chciałabym dać swoim czytelnikom więcej codziennych inspiracji. Mam też pomysł na publikację w formie poradnika. Ale ciii…. w swoim stylu potrzymam ten projekt jeszcze trochę w tajemnicy :)

Rozmawiała Marlena Stremler

Zapraszamy na bloga Dominiki, Kulinarne bezdroża: www.kulinarnebezdroza.blogspot.com

Zobacz też: rzuciła wszystko i założyła pensjonat z pyszną kuchnią - wywiad