Rozmawiamy podczas Targów Książki, co chwilę przerywając rozmowę, bo do Pauliny podchodzą z prośbą o autograf ci, którzy oglądali program z jej udziałem. Co ciekawe, podchodzą nie tylko młodsi czytelnicy, ale także i ci starsi. Niektórzy gratulują wygranej, niektórzy zadają pytania o potrawy, o udział w programie, o plany na przyszłość. Szczerze mówiąc, sama zadałbym pytanie o niezawodny przepis na biszkopt, bo nie zawsze wychodzi mi idealnie…

Paulina nie sprawia wrażenia speszonej sytuacją, oczy jej się śmieją. Pewności dodaje jej na pewno obecność taty i koleżanek z planu programu, z którymi co chwilę wspomina zabawne momenty z nagrań. Czasem szepcą, czasem cichutko chichoczą.

Pytam, czy możemy zacząć. Pada odpowiedź, że tak. Zaczynamy od pytań wspólnych dla taty i córki:

- Smak słodki czy słony?

Odpowiedź jest taka sama: słodki.

-  Śniadanie, obiad czy kolacja?

Znów pełna zgodność: śniadanie.

- Zimne, czy ciepłe?

Dopiero przy tym pytaniu okazuje się, że tata woli potrawy ciepłe, a Paulina – zimne.

- Owoce, czy warzywa?

Paulina preferuje owoce, a tata warzywa. Niby jabłko nie powinno paść daleko od jabłoni, a jednak… Skoro owoce, Paulina konsekwentnie wybiera smak słodki, tata woli większą różnorodność.

- Mięso, czy ryby?

Dalej brniemy w różnice, bo tata wskazuje na mięso, a Paulina – ryby. Obydwoje wybuchają śmiechem. Może po raz pierwszy są o to pytani i zaskakuje ich ta odmienność?

Trzeba więc zapytać o początki poszukiwania smaków. Zapytana o to, kto był dla niej inspiracją do gotowania, Paulina wskazuje na mamę.

I tata, i Paulina potwierdzają, że w domu gotuje głównie mama, a teraz coraz częściej Paulina.

- Czy to oznacza, że tata nie ma talentu do gotowania, czy nie lubi gotować?

Paulina stwierdza, że obie wersje są zgodne z prawdą. Tata potwierdza, że nie umie gotować.

Czas zatem skupić się na Paulinie. Sama jestem ciekawa, skąd się wzięła jej pasja do gotowania. Najpierw jednak sprawdzam, czy wszystko, co do tej pory zostało powiedziane, mam na nagraniu. Przewijam, po czym wracam do rozmowy:

Red.: Sprawdzam, czy mi się wszystko dobrze nagrywa, bo chciałbym, żeby to, co zapiszę po naszej rozmowie było zgodne z prawdą.

P.: Wiem! W jednym wywiadzie napisano, że mam 12 lat, a to nieprawda. A w innym, że lubię kotlety schabowe. I to też nieprawda. Ja najbardziej lubię potrawy z łososia.

Red.: - Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że masz ochotę coś przyrządzić? Czy od razu chciałaś wszystko zrobić sama, czy też zaczynałaś od mieszania, dosypywania, jednym słowem – od pomagania mamie w kuchni?

P. : Zaczynałam od dolewania, mieszania. I od robienia pierników. A potem próbowałam już przygotowywać pewne rzeczy sama.

Red.: O, pierniki… A czy nadal lubisz je robić?

P.: Lubię, nawet bardzo.

Red.: A jakie ciasto lubisz najbardziej?

P.: Szarlotkę i brownie.

Red.: Wyobraźmy sobie taką sytuację: wracasz wieczorem do domu, a mama prosi cię o przygotowanie kolacji. Co musiałabyś mieć pod ręką, żeby przygotować coś smacznego?

P.: Różne rzeczy: zapiekankę, frytki. Jeśli w domu jest chleb, to już wystarczy, żeby zrobić tosty. Ważne, żeby była mąka. Z niej zawsze można coś zrobić. Ostatnio sporo gotowałyśmy, w domu były 3 kilogramy mąki, a parę dni później został tylko jeden…

Red.: Kiedy masz w planach gotowanie, to kto najczęściej kompletuje produkty – idziecie razem na zakupy, czy ktoś wszystko kupuje według przygotowanej przez ciebie listy?

P.: Najczęściej zakupy robi tata. Ja przygotowuję tylko listę.

Red.: Po gotowaniu najczęściej zostaje w kuchni nieporządek. Kto go sprząta?

P.: Albo ja, albo rodzice.

Red.: Które „albo” częściej?

P.: To zależy – jeśli oni proszą, żebym coś przygotowała, po gotowaniu sprzątają oni, jeśli sama się za gotowanie zabieram – sprzątam ja.

Red.: Najważniejszym sprzętem kuchennym, bez którego nie wyobrażasz sobie gotowania jest…?

P.: Zdecydowanie miska. Bardzo przydaje się też robot.

Red.: Jak się przedstawia kwestia receptur? Wolisz eksperymentować, czy korzystasz z gotowych przepisów?

P.: Patrzę na przepis, ale najczęściej próbuję go zmienić.

Red.: Kiedy już skończysz i prawie wszystko jest gotowe, nie kusi cię, żeby jeszcze coś dołożyć?

P.: Kiedy skończę, zaczynam dekorować przed podaniem. Czasem zdarza się, że rodzice muszą trochę poczekać… Czasem muszę jeszcze zdjęcie zrobić!

Red.: A gdzieś je potem wstawiasz? Masz jakiś profil w social mediach?

P.: Na ogół mam je dla siebie.

Red.: Gdybyś miała taką szansę i mogła sobie wybrać, do którego szefa kuchni iść na praktykę, kogo byś wybrała?

P.: Jest paru takich. Na przykład Karol Okrasa, albo Michał Zakrajewski.

Red.: Podczas programu gotowaliście potrawy, które są charakterystyczne dla kuchni innych krajów. Czy któraś szczególnie przypadła ci do gustu?

P.: Chyba kuchnia włoska. Lubię makarony, lasagne, lody włoskie. Lubię wreszcie pizzę. A przecież najlepsza pizza jest we Włoszech.

I na dyskusji o kuchni innych krajów musiałyśmy skończyć, bo podszedł do nas Olek biorący udział w tej samej edycji programu.

Zaczęły się znów powitania, wspominki.

I już nie mogłam o nic zapytać. I nadal nie wiem, jak zrobić biszkopt, żeby nie opadał, nie przywierał… Żeby był idealny.

Rozmawiała Dorota Rożek

Książka "MasterChef Junior. Czwarta polska edycja programu" dostępna na kultowy.pl