Zjedz posiłek…a potem zastawę

Jadalne naczynia to trend, który już od jakiegoś czasu coraz silniej przenika do naszego codziennego życia. W przyszłym roku jadalne pojemniki mają stać się jeszcze popularniejsze i częściej spotykane. Rynek producentów jadalnych naczyń stale rośnie w siłę. Obecnie możemy bez problemu zaopatrzyć się w talerze, miski, jak i sztućce, wykonane z otrębów. Takie naczynia, są bardzo wytrzymałe, a do tego w pełni biodegradowalne, więc nawet jeśli nie pokusimy się o zjedzenie posiłku razem z zastawą, naczynia te będą przyjazne planecie. Otrębowe talerze i sztućce rozkładają się zaledwie w 30 dni, podczas gdy plastikowe potrzebują na to około 500 lat! Jadalne naczynia można bez obaw podgrzewać w piekarniku i kuchence mikrofalowej. Mało tego, świetnie trzymają temperaturę posiłków. Warto wspomnieć, że Polska jest pionierem w produkcji otrębowych naczyń i to właśnie nasze rodzime firmy eksportują ten produkt niemal na cały świat. Mamy więc powód do dumy, bo to właśnie Polacy włożyli ogromny wkład w popularyzację tego światowego trendu.

Kuchenne zrób to sam, czyli powrót do korzeni

Silnym trendem na rok 2021 ma być żywność domowej roboty. Choć dla naszych mam i babć ten trend to nic nowego, to właśnie w tym roku wracamy do korzeni. Nie mówimy tu tylko o domowych obiadach, ale o własnej roboty serach, pieczywie czy wędlinach. Ostatni rok, przez pandemiczne realia, stał się okazją do rozwijania kulinarnych umiejętności. Wielu z nas, przebywając na domowej kwarantannie, zaczęło spędzać więcej czasu w kuchni. Pozytywnym skutkiem tego trudnego czasu, okazał się powrót tradycji pieczenia domowego chleba, czy robienia przetworów. Wiele osób odkryło w sobie kulinarną pasję i zaczęło kulinarne eksperymenty. Warto więc utrzymać tę wspaniałą passę, wdrażając ten trend na stałe, nie tylko w tym roku. Własnoręcznie zrobione produkty to powrót do kuchni naszych babć i ukłon w stronę tradycji. Oprócz oczywistych walorów smakowych i zdrowotnych własnoręczne wyroby dają niesamowitą satysfakcję.

Jedz i ratuj planetę

Dieta klimatyczna to hasło, które od jakiegoś czasu coraz częściej spotykamy w mass mediach. Rosnąca świadomość na temat ekologii, dla wielu z nas stała się bodźcem do zmian nawyków żywieniowych. W trosce o dobro naszej planety coraz więcej osób decyduje się na ograniczenie mięsa na rzecz roślin. Trend ten przede wszystkim zakłada równowagę, nie jest rewolucją, a stopniowym procesem zmian żywieniowych. Nie chodzi tu o radykalną zmianę diety i całkowite wykluczenie produktów pochodzenia zwierzęcego, a o zmniejszenie jego spożywania i włączenia w jego miejsce większej ilości warzyw i owoców. Dieta klimatyczna to również sezonowość. Produkty z lokalnych upraw są znacznie zdrowsze i bogatsze w składniki odżywcze. Co więcej, kupując Polskie produkty, wspieramy rodzimych producentów. Jedząc lokalne przysmaki, dbamy więc jednocześnie o własne zdrowie i o gospodarkę kraju.

Bezmięsne mięso, czyli roślinna alternatywa

Wegańskie zamienniki mięs to już nie tylko tofu i soja. Wyroby bezmięsne z tempehu, seitana czy jackfruita coraz częściej pojawiają się na sklepowych półkach oraz w restauracyjnych kartach menu. „Bezmięsne mięso” to silny trend nadchodzącego roku, choć mieliśmy już okazję obserwować go od jakiegoś czasu. Zupełną nowością, jaką prognozują kulinarne trendy na 2021, są natomiast wegańskie owoce morza. Roślinnych zamienników ryb można już spróbować za oceanem, a niebawem pojawią się też na naszych stołach. „Fałszywe krewetki” czy „sztuczny tuńczyk” to tylko niektóre z roślinnych propozycji. Przygotujmy się więc na nowe smaki. Bezmięsny kurczak i wegańskie owoce morza, choć brzmią futurystycznie, stają się coraz popularniejsze, nie tylko wśród wegetarian i wegan.